Podział uprawnień przewodników górskich, czyli pytanie do Przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu Narciarstwa i Turystyki Posła Piotra van der Coghena (i zaproszenie do dyskusji)

Jednym z punktów dyskusji na temat przewodnictwa turystycznego w Polsce jest pytanie o zakres terytorialny uprawnień przewodników górskich. W świetle ustawy o usługach turystycznych przewodnikiem turystycznym może być osoba, która posiada uprawnienia określone ustawą. Aby takie uprawnienia uzyskać trzeba m.in. odbyć szkolenie teoretyczne i praktyczne oraz zdać egzamin na przewodnika turystycznego.

Przewodnicy turystyczni mogą otrzymać cztery rodzaje uprawnień: przewodników górskich, przewodników miejskich, przewodników terenowych oraz międzynarodowych przewodników wysokogórskich. Dodatkowo uprawnienia przewodników górskich dzielą się na określone obszary. W świetle rozporządzenia w sprawie przewodników turystycznych i pilotów wycieczek mamy przewodników górskich: tatrzańskich, beskidzkich oraz sudeckich. Co więcej, uprawnienia przewodników górskich dzielą się na klasy w zależności od stopnia trudności tras i wycieczek. Wskazany wyżej kurs na przewodnika górskiego trwa kilkanaście miesięcy.

W związku z powyższym systemem, który trudno uznać za nieskomplikowany, chciałbym zapytać Pana Posła Piotra van der Coghena jako Przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu Narciarstwa i Turystyki, a zarazem przewodnika górskiego – taka informacja zawarta jest m.in na stronie internetowej Pana Posła (tatrzańskiego, beskidzkiego, sudeckiego?), jak ocenia taki podział uprawnień przewodnickich. Jednocześnie chciałbym zaproponować dyskusję w tym miejscu odnośnie podziału tych uprawnień.

dr Piotr Cybula

Reklamy

21 responses to “Podział uprawnień przewodników górskich, czyli pytanie do Przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu Narciarstwa i Turystyki Posła Piotra van der Coghena (i zaproszenie do dyskusji)

  1. Pytanie – czy jest sens dyskutować, skoro według prognoz rządowych zawód przewodnika ma być uwolniony czyli zderegulowany? W takim przypadku wszelkie „uprawnienia” będą jedynie częścią regulacji wewnątrzorganizacyjnych, a nie prawa państwowego, a to chyba nie jest w zakresie zainteresowania autora bloga?

  2. Sens jest. Chociażby z tego powodu, że według prognoz rządowych Polska miała przyjąć euro w 2011 r. 🙂

  3. Fakt jest taki, że formalna lista pierwszych 130 zawodów do uwolnienia została już przygotowana, i skoro istnieje to może wypada najpierw się zorientować czy są na niej pilot i przewodnik.

  4. Porozmawiać nigdy nie szkodzi, a jeśli nawet rząd podjął już decyzje to tym bardziej możemy sobie podywagować.
    A co do pytania to wg mnie podział powinien być na rodzaje przewodnictwa bez konkretnych obszarów. Bo Przewodnik Górski powinien umieć się poruszać (z grupą lub bez) w każdych górach. A jeśli już Górskich dzielić to na Górskich (tzn trekkingowych) i Wysokogórskich (na trasy techniczne, lodowce ect.)
    Co do uwalniana to wydaje mi się że dobre rozwiązanie przyjęli Czesi tam regulowanym zawodem jest tylko Przewodnik Górski a cała reszta (łącznie z przewodnikami po Pradze) jest „uwolniona”

    • W Czechach regulacja zawodu przewodnika górskiego dotyczy tylko przewodników zajmującym się prowadzeniem klientów po skalnych trasach wspinaczkowych i nie ma podobieństwa do polskich przewodników uznanych za „górskich”. Polskie określenie „przewodnik górski” nie ma nic wspólnego z regulowaną w niektórych państwach alpejskich i licencjonowaną na poziomie stowarzyszeń, działalnością typu mountain guide czy Bergführer. Tam chodzi o uprawianie alpinizmu w masywach wysokogórskich, z elementami wspinaczki albo narciarstwa ekstremalnego, a u nas jest to po prostu działalność na rozległych obszarach kraju, gdzie występują pasma gór, także średnich czy niskich oraz pogórzy.

      Polscy przewodnicy zakwalifikowani jako „górscy” specjalizują się głównie w oprowadzaniu wycieczek autokarowych, a pieszych trasami spacerowymi po podgórskich kurortach, miastach oraz po obiektach zabytkowych typu klasztor, zamek, skansen itp., położonych w regionach górskich i podgórskich, na co jest wywierany szczególny nacisk na kilkuletnich kursach i z czego zdają szczegółowe egzaminy.

      W rzeczywistości zadania polskiego „przewodnika górskiego” to w większości oprowadzanie po drogach publicznych i ogólnodostępnych publicznych szlakach znakowanych. Niewielkimi fragmentami gór wymagających odpowiednich umiejętności i specjalistycznego sprzętu, zarządzają parki narodowe, które mogą regulować ruch turystyczny i sporty ekstremalne we własnych regulaminach udostępniania tych terenów. A zniesienie państwowych regulacji i tak nie zdejmie z organizatora wycieczki obowiązku opieki nad klientami i odpowiedzialności za bezpieczeństwo.

  5. Piotr Szymanowski

    Co do listy zawodów do uwolnienia to jest to zapewne tylko propozycja. A dyskusja została wywołana delikatnie mówiąc prywatą pewnego z ministrów.
    Co do ogólnej zasady wolności klienta w wyborze przewodnika czy też nie to uważam że powinno sie to rozumieć trochę inaczej. Klient jak chce przewodnika to bierze tego z licencją a jak nie chce to nie bierze i zwiedza samodzielnie. Nie można rozumieć uwolnienia na zasadzie „róbta co chceta”. Licencjonowani przewodnicy sie kształcili i dokształcają. Dawniej musieli zdobywać wyższe klasy co także wymuszało dokształcanie, ustawodawca zmienił to i mimo głosów ze środowiska które chciało na ten temat dyskutować Ministerstwo milczy do tej pory.

  6. @Piotr: To nie jest propozycja, i nie wywołana „prywatą” tylko konkretna decyzja i wywołana dalekowzroczną, reformatorską polityką rządu. Proszę śledzić mojego bloga jak jest Pan zainteresowany.
    Na to co Pan napisał zgody nie ma i nie będzie – klient musi mieć prawo wyboru czy wybierze przewodnika z licencją tej czy innej organizacji przewodnickiej, czy takiego „bez licencji” – to jest norma większości nowoczesnych krajów i do tego dążymy.

  7. Z informacji uzyskanych w jednym z urzędów marszałkowskich wynika, że Pan Poseł nie posiada jakichkolwiek uprawnień przewodnickich. Być może jednak zaszła tu jakaś pomyłka. Panie Pośle, jeśli jest inaczej bardzo proszę o sprostowanie tej informacji.

  8. Poseł na pewno posiadał uprawnienia przewodnika beskidzkiego PTTK, bowiem razem ze mną około 1987 roku zdał tzw. państwowy egzamin. Poseł idąc na egzamin państwowy miał za sobą egzamin wewnętrzny SKPG Gliwice „Harnasie”. Do egzaminu „podeszła” także żona posła, jakiś jeszcze jedne człowiek z Harnasi i moja skromna osoba – Ryszard Woźnica, były prezes SKPB Katowice. Jak można się domyślać wszyscy „studenci” zdali. Być może poseł zapomniał potem o zweryfikowaniu uprawnień z wewnątrzorganizacyjnych na ówczesne „wojewodzińskie”. Od 2001 roku poseł wg. prawa nie jest już przewodnikiem górskim. Ale poseł może mieć ten problem w głębokim poważaniu, w jego przekonaniu przewodnikiem górskim jest i basta.

  9. Pingback: W sprawie uprawnień przewodnickich Pana Posła Piotra van der Coghena | PRAWO TURYSTYCZNE

  10. @Piotr Szymanowski – dyskusja nie została wywołana prywatą pewnego z ministrów, a z powodu niespójnych i niejednoznacznych przepisów prawa. W ustawie o usługach turystycznych jest mowa o tym, że „Organizatorzy turystyki są obowiązani zapewnić klientom uczestniczącym w imprezach turystycznych opiekę osób posiadających kwalifikacje odpowiednie do rodzaju imprezy. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, za odpowiednie kwalifikacje uważa się, w zależności od rodzaju imprezy, uprawnienia przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek.” (art 30 pkt.1)
    Nie powinno więc nic stać na przeszkodzie, żeby sporządzać odpowiednie umowy i w miejsce przewodników zatrudniać innych specjalistów.

    Tymczasem wg Kodeksu wykroczeń: „Kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek – podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.”
    Brakuje jasnego komentarza do tego przepisu, w jakich tylko przypadkach może mieć on zastosowanie. Służby mundurowe działające z inicjatywy przewodników na ulicach miast i na publicznych szlakach zwykle stosują go wprost, przeprowadzając swego rodzaju selekcję wsród turystów wg własnego widzimisię i dzieląc ich na „lepszych” i „gorszych”. Oto fragment artykułu z „GW”: „insp. Sławomir Chełchowski, rzecznik straży z Wrocławia mówi, że każdy przypadek jest traktowany indywidualnie i dopytuje: – A skąd ta wycieczka? – Np. z Warszawy – odpowiadam. – A nocuje we Wrocławiu? – Nocuje. – To musi mieć przewodnika – stwierdza i dodaje: – Inaczej mandat.” Więcej => … http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9567257,Przewodnik_postrachem_wycieczki.html

    To jawna dysktyminacja. Nic dziwnego, że dochodzi do absurdalnych sytuacji karania mandatami nie tylko nauczycieli, w tym profesorów uczelni, ale nawet osób prowadzących grupę przyjaciół. Przewodnicy przeciągnęli z tymi szykanami w końcu strunę. Te absurdy zaczęły zataczać coraz szersze kręgi i zwróciły nawet uwagę ministra Gowina. Do mnie też takie wiadomości dotarły, i to z pierwszej ręki. Otóż znajoma nauczycielka zorganizowała kiedyś wycieczkę z uczniami do Wrocławia aby pokazać im swoje rodzinne miasto. Tam została zatrzymana przez strażników miejskich w towarzystwie cywila (był to miejscowy przewodnik), który zażądał od niej uprawnień przewodnika miejskiego na Wrocław. Zwiedzanie zakończyło się przerwaniem wycieczki i wręczeniem jej mandatu. W ten sposób władza „podziękowała” jej za społeczne zaangażowanie i działalność krajoznawczą z młodzieżą. Najwyższy czas skończyć z takimi absurdami.

    A mogło być już w miarę normalnie. W projekcie nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o usługach turystycznych oraz o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń był taki oto zapis: „59) wykreślenie z ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks Wykroczeń (Dz.U. z 2007 r. Nr 1009, poz. 757 z pózn. zm.) przepisu zawartego w art. 60(1) w § 4 pkt. 1 na mocy którego w aktualnie obowiązującym stanie prawnym ten kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny; jest to zbieżne z wprowadzanymi w projekcie przepisami dopuszczającymi wykonywanie zadań pilota wycieczek lub przewodnika turystycznego bez posiadania tych uprawnień na podstawie art. 14 ust. 3a i art. 30 ust. 1 ustawy w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą;”

    Zapis w Kodeksie wykroczeń jednak pozostał, wycofano się z większości zakładanych zmian. Jak to możliwe? Czy ta sprawa trochę nie przypomina afery Rywina? A może ktoś potrafi mi wytłumaczyć, jak do tego doszło? Tak czy inaczej najwyższy czas zrobić porządek z tym całym bałaganem. Deregulacja zawodu przewodnika powinna to ukrócić. Oby jak najprędzej.

    • A dlaczego cytuje Pan tylko te fragmenty artykuły, które są Panu na rękę. Wiem, to hańba na Pańskim honorze dumnego Wielkopolanina, że GW cytuje moje opinie. Jeżeli Pan doczytał cały artykuł do końca ze zrozumieniem treści, to być może skonstatował Pan, że ja też twierdzę, iż nauczyciele nie mają obowiązku wynajmować przewodników miejskich w tzw. miastach wydzielonych. No ale taki wniosek byłby sprzeczny z Pańskim oglądem świata. Ryszard Woźnica (członek zorganizowanej grupy przestępczej) nie staje w obronie przewodników. Nie, to być nie może! Wie Pan – jest mi szczerze obojętne czy zawody pilota i przewodnika będą regulowane, czy też nie. Ja tylko chciałbym żeby obowiązujące prawo było przestrzegane. A tak na marginesie to po tym artykule skontaktowałem się z cytowanym przez Pana rzecznikiem straży miejskiej we Wrocku. Jak się okazało, to jego stanowisko było inne. Tyle tylko, że dla głupawej Pani redaktor zrozumienie pewnych rzeczy (definicja przewodnik i obowiązek posiadania uprawnień miejskich w przypadku wykonywania zadań przewodnika turystycznego) było zbyt trudne. Pani redaktor nie „ogarnęła” problemu, pan minister nie „ogarnia”. Rzecznik straży przesłał mi nawet kopię swojego maila, jaki wystosował do GW z prośbą o sprostowanie. I co? No i g…. Wiem za niską jakość kształcenia dziennikarzy z Wrocławia i filozofów z Krakowa odpowiada mafia przewodnicka. Amen.

  11. Panie Woźnica! Niech Pan nie oczekuje ode mnie abym rozebrał na czynniki pierwsze cały artykuł z GW. Zacytowałem fragment, który ukazuje fakty świadczące o tym, że z powodu niejasnych i niespójnych przepisów dochodzi na ulicach miast do absurdalnych sytuacji wymagania licencji przewodnickiej od osób, wobec których takich wymogów na zdrowy rozsądek stawiać się nie powinno. I nie ma znaczenia, że rzecznik straży miejskiej we Wrocławiu próbował po tym artykule cała tę sprawę odkręcić. Proszę nie szukać usilnie usprawiedliwienia dla takich absurdalnych sytuacji, tylko przeczytać uważnie cały mój tekst, w tym informację szykanach zastosowanych wobec pewnej nauczycielki, bo ten fragment, nie wiadomo dlaczego, pominął Pan milczeniem.

    • Ja nie oczekuję od Pana niczego, nawet odrobiny intelektu. Jak zwykle jest Pan stronniczy i tyle. Szykanowana nauczycielka powinna zasięgnąć opinii osoby, która choć trochę zna się na prawie. Udzielam takich konsultacji telefonicznie i mailowo na „kopy”. Widać szykanowana nauczycielka była na kursie prowadzonym przez osobę która nie umiała tego problemu prawidłowo omówić, albo też prelegent Pańskiego pokroju cały problem sprowadził do kwestii „mafii przewodnickiej”. Co natomiast Pańskim zdaniem miał zrobić rzecznik straży wobec nierzetelnej dziennikarki. Zawezwać posiłki dumnych Wielkopolan i najechać na siedzibę GW na ulicy Czerskiej? Ja nie przeczę że strażnicy są niedouczeni. Nie jest to jednak powód dla którego należy kontestować zapisy prawne. Tak naprawdę z dwu powodów z utęsknieniem czekam na ten moment kiedy nastąpi deregulacja zawodów pilota i przewodnika. Po pierwsze – z kilku fajnych forów zniknie pewien gościu owładnięty syndromem „mafii przewodnickiej”. Po drugie – ogólnopolskie media odkryją prawdziwą gwiazdę przewodnictwa (już dobrowolnego) dolnośląsko-sudeckiego Pana Lecha Rugałę z Poznania. Minister Gowin posiłkując się tym przykładem wypowie się w telewizji o zbawiennych skutkach ustaw deregulacyjnych. Wreszcie młodzi, ambitni i dobrze się zapowiadający mają realny dostęp do zawodu przewodnickiego. Po etapie „przejezdnych” autostrad nastąpi oczekiwany przez całe polskie społeczeństwo etap „zderegulowanych” przewodników.

      • Kontestuje Pan ministerialne zapewnienia o korzyściach z uwolnienia zawodu. Owszem, w moim mniemaniu wymiar korzyści też bynajmniej nie sprowadza się do zwiększenia ilości miejsc pracy jako przewodników (także w hotelarstwie i gastronomii na skutek zwiększenia ilości przyjazdów zagranicznych), jest to zmiana bardziej ewolucyjno-kosmetyczna niż rewolucyjna, takie czyszczenie narosłych brudów. Ale nie wnikam, z tego co widzę – jest przeprowadzana szczegółowa analiza statystyczna, badania fokusowe itd. to wszystko w dobie otwartości będzie opublikowane.

        Niemniej ciekaw jestem, skoro w/g pana deregulacja niewiele zmieni poza „eliminacją jednego człowieka z forów” jak pan wytłumaczy fakt tak powszechnego zmasowanego lamentu środowisk przewodnickich, przechodzącego w groteskę – vide najnowsze notki na tym (i moim) blogu. O to tylko że zniknie parę zapisów w ustawie. Z tego co słyszę i czytam, wiele z tej ponad setki zwodów do uwolnienia podchodzi do sprawy ze spokojem i umiarem, niektóre środowiska np prawnicze czy techniczne wręcz wychodzą z propozycjami konkretnych ustaw, tylko przewodnicy urządzają jakąś kabaretową szopkę. To jest najlepszy dowód do jakiego stopnia nieprawidłowości narosły wokół tego akurat zawodu.

    • Ach! Serdecznie przepraszam nie zawarłem tego w poprzedniej wypowiedzi. Mam nadzieję, że mi Pan łaskawie wybaczy. Co zdaniem Szanownego Pana jest niejasnego bądź niespójnego w kwestii przewodnictwa miejskiego? Proszę dokładnie opisać zapis, który stwarza Panu problem. Z przyjemnością postaram się (na tyle, na ile potrafię) rozwiać wszelkie wątpliwości Szanownego Pana.

  12. Panie Ryszardzie! Bądź Pan rozsądny i nie zrzucaj winy za takie absurdalne sytuacje na nauczycieli, że niby są niedouczeni ani na jakichś prelegentów na kursach. Wina tkwi w głupich przepisach tworzonych w taki sposób, aby zabezpieczać interesy wąskiej grupy zawodowej przewodników turystycznych. Proszę również nie szukać usprawiedliwienia dla strażników miejskich, bo kontrole grup zwiedzających miasta na ulicach przeprowadzają oni wspólnie z upoważnionymi przewodnikami i pod ich dyktando. Natomiast Pańskie argumenty ad personam po prostu ignoruję, bo świadczą tylko o tym, że brakuje Panu argumentów merytorycznych.

    • Ach! Serdecznie przepraszam nie zawarłem tego w poprzedniej wypowiedzi. Mam nadzieję, że mi Pan łaskawie wybaczy. Co zdaniem Szanownego Pana jest niejasnego bądź niespójnego w kwestii przewodnictwa miejskiego? Proszę dokładnie opisać zapis, który stwarza Panu problem. Z przyjemnością postaram się (na tyle, na ile potrafię) rozwiać wszelkie wątpliwości Szanownego Pana.

      Jedyna odpowiedź na Pańską wypowiedź: „A świstak zawija je w te papierki”. Czekam na deregulację. Wtedy będę dla Pana dostępny.

      • Panie Woźnica! O niespójności przepisów regulujących przewodnictwo miejskie napisałem Panu już wystarczająco. Jest o tym również kilka zdań autora niniejszego bloga w komentarzu do artykuł RzP pt. „Przewodnik miejski zbyt uprzywilejowany”. Link: https://prawoturystyczne.wordpress.com/2011/08/12/wymog-zapewnienia-udzialu-przewodnika-turystycznego-sprzeczny-z-konstytucja-rp/
        Jeżeli Pan tego nie zrozumiał, to nic na to nie poradzę.
        Dodam jeszcze, że przewodnicy domagają się jeszcze szerszej ochrony swoich interesów. Cytat: „Ochrona zawodu pilota i przewodnika turystycznego wymaga eliminacji szarej strefy; postuluje się kontrole grup turystycznych poprzez policję turystyczną (konieczne doprecyzowanie tej kwestii w ustawie).” źródło cytatu: II Forum Pilotażu i Przewodnictwa – “Pilotaż i przewodnictwo – nowe wyzwania”

  13. To jest mój ostatni wpis w tej „młocce” z Panem Rugałą. Nie wiem jakie traumatyczne zdarzenie miało miejsce gdy uczestniczył Pan w kursie przewodników sudeckich w Studenckim Kole Przewodników Sudeckich we Wrocławiu. Nie wiem, gdyż my „karpaccy” nigdy z tymi „sudeckimi” nie utrzymywaliśmy zbyt bliskich kontaktów. Fakt jest faktem , iż udało im się doprowadzić do sytuacji, która w normalnym świecie miejsca mieć nie powinna. Gdyby Pana nie „ulali” w trakcie egzaminów wewnętrznych nie było by problemu. Miałby Pan prawo nosić normalną blachę przewodnicka, a nie jakiś erzac stworzony przez tzw. Klub Sudecki. Jest mi szczerze Pana żal. A teraz do meritum – ja Pana proszę o podanie co niespójnego, niezrozumiałego jest w przepisach dotyczących przewodnictwa miejskiego a Pan mi pisze o niekonstytucyjności i o postulatach środowiska przewodnickiego. Jest Pan w mojej ocenie Maciarewiczem Polskiej Turystyki. Ja proszę o konkret, a Pan ctrl c + ctrl v. Dokładnie tak jak we wcześniejszych Pana wypowiedziach ctrl c + ctrl v. Albo doskonale Pan rozumie te przepisy i udaje Greka, albo Pan ich całkowicie nie rozumie i mimo wszystko się wypowiada. W Polsce jest moda na ignorantów wypowiadających się w każdej kwestii i o każdej porze. Nie ważne dobrze czy źle, aby po nazwisko, aby słyszeli nazwisko Rugała. Ctrl c + ctrl v. Ctrl c + ctrl v. Ctrl c + ctrl v. Z tego co mi wiadomo, to nie tylko w internecie stosuje Pan metodę ctrl c + ctrl v. No ale to już inny temat. Na do widzenia Panie Rugała: “A świstak zawija je w te papierki”

  14. Widzę, że Ryszardowi Woźnicy zabrakło już argumentów merytorycznych, to cały elaborat poświęcił teraz argumentom ad personam pomieszanym z argumentami ad absurdum. Na marginesie dodam, aby inni czytający ten ten blog mieli jasność na czym faktycznie opiera swoje racje mój zagorzały adwersarz, że nie uczestniczyłem w żadnym kursie przewodników sudeckich w Studenckim Kole Przewodników Sudeckich we Wrocławiu, egzaminach wewnętrznych w tym kole itp.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s