Uczestnicy II Forum Przewodników Turystycznych apelują do min. J. Gowina

Poniżej przedstawiam pismo, które uczestnicy II Forum Przewodników Turystycznych skierowali m.in. do ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina w sprawie deregulacji zawodu przewodnika turystycznego:

W imieniu środowiska przewodnickiego reprezentowanego przez przewodników zrzeszonych w kołach i klubach Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, a także w innych stowarzyszeniach przewodnickich działających na terenie Polski, pragniemy wyrazić swoje głębokie zaniepokojenie pojawiającymi się informacjami o planowanych działaniach zmierzających do wprowadzenia radykalnych zmian w zawodzie przewodnika turystycznego. Nie zgadzamy się na obniżenie prestiżu wykonywanego przez nas zawodu, poprzez zniesienie czytelnych i przejrzystych reguł określających kompetencje przewodnika. Deregulacja wypaczy sens dobrze funkcjonującej formuły, jaką przez lata wypracowały kolejne pokolenia przewodników skupione w Polskim Towarzystwie Turystyczno-Krajoznawczym.
Interes społeczny wymaga, aby przewodnik znał się na swoim rzemiośle i dawał rękojmię należytego wykonywania zawodu. Przekreślenie dorobku naszej pracy, na rzecz której ponieśliśmy wymierne koszty, niesie niebezpieczeństwo utraty zaufania do państwa prawa. Może też rodzić uzasadniony żal do tegoż państwa, które najpierw wymagało od nas ukończenia kosztownych i długotrwałych kursów, a obecnie może spowodować gwałtowną deprecjację naszego wkładu w tworzenie tożsamości grupy zawodowej liczącej ok. 15 tysięcy osób.
W demokratycznym państwie obywatele mają prawo domagać się, aby ustawa regulowała pewne zawody gwarantujące wysoki poziom usług. Ważne jest, że w przypadku przewodników turystycznych nie istnieje zjawisko korporacji zawodowej. Każdy, kto podejmie trud zdobycia wiedzy niezbędnej do ukończenia kursu i zdania egzaminu, może zostać przewodnikiem i pracować w tym zawodzie. Stowarzyszenia i Towarzystwa, do których należymy, w żaden sposób nie ograniczają dostępu do rynku pracy osobom niezrzeszonym. Po-dobnie każdy, kto spełni warunki ustawowe, może organizować kursy przewodnickie; ich jakość weryfikowana jest jednakże egzaminem państwowym organizowanym i przeprowadzanym wyłącznie przez Urzędy Marszałkowskie.
Uważamy, że przewodnik turystyczny jest również nauczycielem i musi być odpowiedzialny za przekazywane informacje. Dlatego też jego wiedza musi być weryfikowana w egzaminach państwowych, podobnie jak nauczycieli, od których wymaga się specjalistycznego wykształcenia. Zakres wiedzy przewodnickiej jest niezwykle interdyscyplinarny i żaden kierunek studiów nie zawiera w swym programie tak szerokiej tematyki. Dlatego też nikt inny nie powinien być uprawniony to wykonywania tego zawodu.
Kraje, w których turystyka jest znaczącą gałęzią gospodarki, dbając o wartość przekazywanych informacji o swojej historii i kulturze, utrzymują zawody przewodnickie, by informacje te były przekazywane przez osoby do tego przygotowane. W większości krajów Unii Europejskiej obowiązują licencje przewodnickie. Niektóre z tych krajów wprowadzają nawet zwiększone limity godzin szkoleń – np. w Austrii kurs przewodnicki trwa 660 h, a na Wę-grzech kurs trwa aż 2 lata. W Niemczech poszczególne landy mają własne regulacje. Jednak ze względu na projekt normy unijnej EN 15565, w kilku landach trwają już weryfikacje standardów i kursy uzupełniające dla przewodników turystycznych.
Przewodnik turystyczny jest ambasadorem zarówno swego regionu, jak i całej Polski wobec turystów zagranicznymi w obszarze przekazywanej wiedzy. Pozostawienie bez weryfikacji osób będących tak silnym przekaźnikiem informacji niesie ze sobą poważne ryzyko budowania błędnego wizerunku Polski i Polaków. To także ryzyko powielania takiego wizerunku. Jedynie ukształtowana doświadczeniem i wieloletnią tradycją formuła reglamentowania usług przewodnickich poprzez system weryfikacji zawodowej, daje możliwość utrzymania jakości i bezpieczeństwa ważnego dla grupy zawodów zaufania społecznego.
Otwierający świat wartości przewodnik, to autorytet łączący przeszłość z teraźniejszością, respektujący ład społeczny i moralny w duchu prawdy i miłości Ojczyzny. Uczy za-sad współżycia społecznego oraz patriotyzmu. Przewodnik wprowadza uczestników wycieczek w dziedzictwo kulturowe Polski oraz uczy poszanowania kultury innych narodów.
Jako pełnoprawni uczestnicy debaty publicznej, mamy nadzieję że nasz świadomy głos w powyższej sprawie nie zostanie zignorowany.

Źródło: strona Forum.

Reklamy

10 responses to “Uczestnicy II Forum Przewodników Turystycznych apelują do min. J. Gowina

  1. Sprawy „emocji” są oczywiste i każdy sobie może – na tym polega demokracja – pisać co chce do władz. Natomiast dokument zawiera jeden istotny błąd rzeczowy, nie pierwszy raz zresztą pojawia się EN 15565 w zupełnie niewłaściwym kontekście. Opisałem to u siebie na blogu, tu zacytuje jeszcze raz (bez linków)

    List zawiera jak kłamstwa na temat licencji przewodnickich które mają jakoby obowiązywać „w większości krajów Unii Europejskiej.” A także sugestie, jakoby ustawowe regulacje były przygotowywane w różnych landach Niemiec. Bzdura! (Gdzie źródło?) Wspominana wielokrotnie norma EN 15565 to dokument standaryzacyjny (sugestia – nie obowiązek) jakie Europejski Komitet Normalizacyjny, nota bene prywatne (!) belgijskie stowarzyszenie techniczme, tworzy dla wszelkich, także nieregulowanych zawodów. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do notki z lutego 2009 o wystąpieniu Europosła Sonika, i przeczytanie co odpowiedziała Komisja Europejska. W/w norma jest inicjatywą nielegislacyjną!!!, nie wiążącą prawnie, a jedynie instrumentem pomocniczym, wspomagającym rynkowe procesy samoregulacji.

  2. W odniesieniu do turystyki dokument standaryzacyjny ma na celu zapewnienie klientom biur podróży usług na odpowiednim poziomie.
    I fakt, że jest to zalecenie, a nie obowiązek niczego tu nie zmienia.
    Pan M.Z. uważa, że sam lepiej oceni kwalifikacje przewodników niż państwowa komisja, i to nie tylko w rodzinnym Krakowie, ale i wszystkich innych miastach „wydzielonych”? Ma czas i odpowiedni zasób wiedzy do dokonywania takich ocen? Geniusz czy megaloman???
    Innym aspektem sprawy jest wzajemne uznawanie kompetencji zawodowych, które opiera się na powyższej dyrektywie. Przewodnik, który został wyszkolony i przeegzaminowany w sposób określony tą normą otrzymuje legitymację uprawniającą do wykonywania zwodu w innych krajach Unii.
    Jest co prawda jeszcze inna furtka, czyli udokumentowane wykonywanie danego zawodu przez okres 2 lat, ale kto, w warunkach polskich, zatrudni na 2 lara przewodnika miejskiego. Pytanie do M.Z., ma Pan na etacie choć jednego przewodnika w Warszawie?

  3. Bardzo chętnie odpowiem na pytania merytoryczne nawet jeśli mają podtekst personalny.

    „fakt, że jest to zalecenie, a nie obowiązek niczego tu nie zmienia” – zmienia bo nie tylko w tym liście ale w innych np. wystąpieniach jakiegoś senatora dokument normalizacyjny jest przywoływany w kontekście konieczności utrzymania regulacji. Nota bene nawet ja nie jestem takim euroentuzjastą, żebym chciał aby szczegóły ustawy dyktowała nam prywatna organizacja z Belgii.

    – Pan M.Z. od 21 lat ocenia kwalifikacje przewodników w ramach swojej działalności, a co się tyczy pozostałej ogromnej części branży – z radością powita fakt że podobny system stosować będą inni przedsiębiorcy. Dzięki temu pozostaną najlepsi, a system wykosi tych którzy żerowali na regulacyjnych absurdach np wmuszaniu niechcianych usług cudzoziemcom.. Takich tworzę właśnie czarną listę na potrzeby rynku niemieckiego – jeszcze dziś będzie na blogu.

    – W sprawie uznawania kompetencji zawodowych dużo się zmieni. Te „2 lata” nie będą już potrzebne – takie mam najnowsze wieści z centrali DRV. Co nieco można przeczytać po polsku, ponieważ ten engine często wyrzuca linki, proszę w pisać w google: „zielona księga unowocześnienie dyrektywy uznawania kwalifikacji zawodowych”

  4. Chyba Pan nie zrozumiał o co mi chodzi. Pan, jako przedsiębiorca, ma pełne prawo oceny osób, które wykonują określone zadania dla Pana firmy i nie wątpię, że Pan to z powodzeniem robi.
    ALE dotychczas oceniał Pan przewodników, którzy przeszli przeszkolenie i posiadali pewne minimum kompetencji sprawdzone egzaminem.
    Teraz postuluje Pan aby KAŻDY bez przeszkolenia i bez egzaminu mógł wykonywać zawód przewodnika. Moje pytanie dotyczyło tego jak ma Pan zamiar sprawdzać ich kompetencje zawodowe?

  5. To jak „dotychczas oceniałem” to wewnętrzna sprawa mojej firmy i nie będziemy na ten temat dyskutować. Zwłaszcza z anonimam 🙂 i. Natomiast „jak ma Pan (i w domyśle inni przedsiębiorcy) zamiar sprawdzać ich kompetencje zawodowe?” ależ bardzo prosto – tak jak to robią przedsiębiorcy w Niemczech, UK, Beneluksie i tuzinie innych krajów łącznie generujących co najmniej 70% europejskiego ruchu turystycznego.

  6. Na ulicach Berlina jakoś nie widać przewodników oprowadzających grupy turystyczne bez „blachy”. Więc chyba tamtejsi touroperatorzy opierają się jednak na jakichś sprawdzonych kwalifikacjach.
    A w krajach, gzie turystyka ma duże znaczenie dla gospodarki (Francja, Włochy, Hiszpania, itp) są jednak państwowe licencje.

  7. Bo istnieje system certyfikacji ale nie państwowy i nie przymusowy. Proszę się dokształcić, choćby przeczytać najnowsze dokumenty na wolnezawody.org i inne liczne źródła podlinkowane na blogu.

  8. A odnośnie Włoch Hiszpanii itp. to poprostu przekleję

    argument: „Stwierdzenie iż istnieje „całkowity brak regulacji w krajach najbogatszych i nowoczesnych” nie jest prawdą. W Unii Europejskiej takie regulacje istnieją w 11 krajach (…) Jeśli mamy się pokusić o wyciągnięcie jakichkolwiek wniosków nasuwa się przede wszystkim jeden: w miejscach gdzie turystyka jest jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki wprowadzone zostały licencje. Albo: Kraje, w których turystyka jest znaczącą gałęzią gospodarki utrzymują zawody przewodnickie”

    Wyjaśnienie:

    10 najbogatszych krajów Europy, licząc według dochodu narodowego na głowę i pomijając państewka miniaturowe, to po kolei: Norwegia, Szwajcaria, Holandia, Dania, Szwecja, Austria, Niemcy, Belgia, Finlandia, Wlk Brytania. W krajach tych, zgodnie z moim twierdzeniem regulacji nie ma, a jedyna Austria może służyć za klasyczny wyjątek potwierdzający regułę. Ten niewielki kraj jest tradycyjnym rynkiem recepcyjnym, podobnie jak kraje śródziemnomorskie, bałkańskie czy postkomunistyczne w których istnienie lokalnych licencji przewodnickich, restrykcyjność tego systemu (we Francji np. nie ma obowiązku zatrudniania przewodnika poza muzeami i pomnikami historycznymi) jest papierkiem lakmusowym przerostu biurokracji, korupcji, negatywnych zjawisk w gospodarce i w społeczeństwie. Dość wymienić, że republiki bałtyckie – leżące w kręgu kultury skandynawskiej Estonia i Łotwa licencji nie mają, ma je tylko znana z nacjonalistycznej polityki Litwa.

    Porównując wielkość rynków turystycznych, musimy brać pod uwagę miejsce zakupu usługi, zawierania umowy. Jeśli przykładowo obywatel Niemiec, jedzie na wycieczkę do Hiszpanii, kupuje ją w lokalnym biurze, i cała pakietowa usługa organizowana jest według reżimu prawnego obowiązującego w Niemczech, a więc bez jakichkolwiek ustawowych wymagań co do zatrudniania kadry przewodnickiej. I to właśnie Niemcy, jak też Brytyjczycy, Skandynawowie, i mieszkańcy innych liberalnych, „nieregulowanych” krajów są nabywcami ponad 70% usług turystycznych w Europie. Przepisy licencyjne w krajach południowych, przyciągających turystów ciepłym klimatem i starożytnymi zabytkami dotyczą tamtejszych obywateli, a przyjezdnych tylko w takim stopniu na ile lokalne wpływowe korporacje usiłują wmusić swoje usługi często łamiąc zarówno lokalne jak i europejskie prawo. Jest to zwyczajne pasożytnictwo na obywatelach bogatszej części Europy, niewiele różniące się od wyłudzania bakszyszu.

    Ustawodawcy powinni więc szukać wzorców nie w krajach, które są licznie odwiedzane, tylko w tych które wypracowują kapitał i generują ruch turystyczny. Bo jeśliby na serio brać cytowany wyżej wniosek, to przecież jeszcze bardziej niż we Włoszech czy Austrii, turystyka jest ważną gałęzią gospodarki np. w Tunezji, Egipcie, że nie wspomnę o licznych „bananowych republikach” jak Malediwy czy Mauritius. Czy to znaczy, że mamy tworzyć ustawy według wzorców arabskich, afrykańskich, karaibskich? Nonsens.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s