Stanowisko Krajowego Samorządu Przewodników PTTK w sprawie deregulacji zawodów przewodnika turystycznego i pilota wycieczek

 

Stajemy w obliczu ważnych decyzji, jakie musimy podjąć, aby bronić się przed zakusami ludzi, którzy nie rozumiejąc istoty zawodu przewodnika turystycznego i pilota wycieczek, próbują je sprowadzić do zasad, jakimi kierowano się przy organizacji „pospolitego ruszenia”. Zawsze słowo „przewodnik” miało swoje znaczenie, sens i wagę, zawsze kojarzyło się z poczuciem bezpieczeństwa osoby oprowadzanej, z przekazaniem rzetelnej wiedzy merytorycznej, a także z patriotyzmem i miłością do Ojczyzny. Wszystko to w jednej chwili chcą przekreślić rządowi decydenci, którzy nie do końca są dobrze informowani i zorientowani o procesie naboru na kursy dla kandydatów na przewodników i pilotów wycieczek, ich szkoleniu, egzaminowaniu, a później swobodzie działania na rynku turystycznym. Często tymi pseudo informatorami są byli przewodnicy i piloci, którzy na tym rynku nie sprawdzili się bądź to ze względu na słabe przygotowanie zawodowe i niechęć do stałego samokształcenia, bądź też ze względu na nieumiejętność pracy z ludźmi, a także współpracy z kolegami.

Tym kłamliwym informacjom musimy przeciwstawić rzetelne argumenty. O tym, że na kursy przewodnickie i pilockie przyjmowani są wszyscy chętni, którzy są pełnoletni, posiadają wykształcenie średnie i nie są karani za przestępstwa popełnione w związku z wykonywaniem zadań przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek (stan zdrowia określa lekarz, a nie osoby dokonujące naboru na kursy). O tym, że szkolenia prowadzą osoby posiadające wysokie kwalifikacje (wiedza teoretyczna, wiedza praktyczna). O tym, że egzaminy prowadzone przez Urzędy Marszałkowskie nie są ani trudne, ani też nikt nie kieruje się tu swoimi prywatnymi animozjami i sympatiami, powodowanymi chęcią utrzymywania na jakimś niezmienionym poziomie ilości przewodników i pilotów w kraju (ilość wydanych uprawnień co roku świadczy dobitnie o tym fakcie). A także o tym, ze żadna z polskich organizacji skupiających przewodników turystycznych i pilotów wycieczek (koła i kluby PTTK, stowarzyszenia przewodników i pilotów) nikomu nie blokują możliwości przynależności do nich i że nie ma przymusu należenia do jakichkolwiek z nich (na rynku istnieje wielu przewodników i pilotów prowadzących swoją działalność gospodarczą).

Decydenci powinni się dowiedzieć o systemie szkolenia przewodników i pilotów. Nie jest to szkolenie proste i monotematyczne. Przewodnik to człowiek, który musi posiadać wiedzę multidyscyplinarną, jeśli chce zdać egzamin przewodnicki, a później dobrze wykonywać swój zawód. Musi się też stale uczyć na wszelkiego rodzaju kursach, szkoleniach wewnątrzorganizacyjnych, nie może mu być obce ustawiczne samokształcenie. Kursy dla kandydatów na przewodników górskich, terenowych i miejskich przewidują zajęcia z następujących dziedzin: historii Polski, historii kultury w Polsce, historia i sztuka gór polskich, historia gór polskich, historia miast, historia sztuki, podstawy architektury i urbanistyki, podstawowe wiadomości o górach w Europie i w świecie, geografia turystyczna gór polskich, topografia i geologia, komunikacja i zagospodarowanie turystyczne, ochrony przyrody i środowiska w Polsce, zagadnienia ochrony obszarów górskich, góry w kulturze polskiej, środowisko przyrodnicze gór polskich, etnografia i kultura ludowa, historii turystyki i przewodnictwa w Polsce, zasady letniej i zimowej turystyki w Polsce, metodyki i etyki przewodnictwa, bezpieczeństwo i pierwsza pomoc przedlekarska w turystyce, bezpieczeństwo w górach, przepisy prawa w turystyce, wybrane zagadnienia z psychologii i socjologii w turystyce, metodyka prowadzenia wycieczek w różnych warunkach i w różnych miejscach. Najważniejsze w tym szkoleniu są zajęcia praktyczne w terenie, które pozwalają nauczyć się, jak praktycznie można wykorzystać wiedzę teoretyczną.

Szkolenie pilotów wycieczek obejmuje: ogólne zagadnienia dotyczące turystyki w Polsce, wiedza o Polsce i świecie współczesnym, obsługa ruchu turystycznego, geografia turystyczna Polski i Europy, historia kultury i sztuki, interpretacja dziedzictwa narodowego, przepisy prawne i ubezpieczenia w turystyce, bezpieczeństwo, profilaktyka i ochrona zdrowia w turystyce, pilot a grupa (podstawy socjologii i psychologii) oraz szkolenie praktyczne. Trzeba sobie zdawać sprawę, że wielu maturzystów ma ogromne luki w wiedzy i kończy szkołę nie znając podstawowych faktów z historii kraju, jego dorobku kulturowego oraz atrakcji, które są magnesem przyciągającym turystów z zagranicy i innych regionów kraju. Nie wspomnę tu o tym, że i absolwenci np. geografii nie mają wystarczającej wiedzy o szczegółowej topografii gór polskich, a nawet regionów, czy miast. Dobremu przygotowaniu do pracy przewodnickiej służyć mają zatem kursy dla kandydatów na przewodników i pilotów wycieczek prowadzone nie tylko, jak powiedział to w audycji „Młodzież kontra” Pan Minister Gowin, „przez jakieś panie z PTTK”, ale również przez inne podmioty gospodarcze. Trzeba tu przyznać, że większość kursów dla kandydatów na przewodników jest prowadzona, i to na wysokim poziomie, przez PTTK, organizację o wieloletnich tradycjach przejętych od PTT i PTK. A i na egzaminach przewodnickich najlepiej wypadają absolwenci kursów PTTK-owskich. Bo przecież ta tradycja opiera się na fakcie nadania przed 200. laty pierwszego patentu przewodnickiemu sołtysowi wsi Karłów, Franzowi Pablowi, nadaniu przed 140. laty pierwszych patentów przewodników tatrzańskich góralom z Zakopanego i Podhala. Tej tradycji nie wolno zmarnować.

Zapewnienia Pana Ministra Jarosława Gowina o stworzeniu na rynku po deregulacji dodatkowych miejsc pracy w odniesieniu do zawodu przewodnika turystycznego i pilota wycieczek (szacuje się, że deregulacja stworzy ok. 100 tysięcy takich miejsc) jest utopijne od samego początku. W Polsce istnieje ok. 100 – 200 osób, które żyją wyłącznie z przewodnictwa. I robią to dobrze w oparciu o rzetelną wiedzę i praktykę. Nikt rozsądny nie spodziewa się, że ich miejsce zajmą inni polscy przewodnicy (a szczególnie ci nielicencjonowani). Miejsca po naszych przewodnikach zostaną natychmiast opanowane przez kierowników grup, a nawet kierowców wycieczek zagranicznych, bo przepisy w naszym kraju będą na to zezwalały. Jakżeż szybko okaże się, ze pieniądze, które budżet państwa otrzymywałby z podatków regularnie płaconych przez polskich przewodników, nigdy nie zasilą go. A i jakość informacji o naszym kraju, jego dorobku, historii, tradycjach, wspaniałościach przyrody, twórczości umysłów i rąk Polaków, a wreszcie dniu dzisiejszym będzie oscylowała w granicach niewystarczającego minimum. Które szanujące się biuro turystyczne w Polsce, dbające o swoją opinię, dbające o jakość swoich usług, dbające przede wszystkim o swojego klienta podejmie ryzykowną decyzję o zatrudnieniu kogoś z ulicy, który wyrazi chęć bycia przewodnikiem lub pilotem wycieczek? Przecież nikt, w trosce o klienta, nie anuluje zapisu art. 30 ust. 1 Ustawy o usługach turystycznych z dnia 29 sierpnia 1997 r. (z późniejszymi zmianami – tekst jednolity), który brzmi: „Organizatorzy turystyki są obowiązani zapewnić klientom uczestniczącym w imprezach turystycznych opiekę osób posiadających kwalifikacje odpowiednie do rodzaju imprezy. Jeżeli umowa nie stanowi inaczej, za odpowiednie kwalifikacje uważa się, w zależności od rodzaju imprezy, uprawnienia przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek”. Nawet jeśli z tego zapisu usunięty zostanie przewodnik turystyczny i pilot wycieczek, problem właściwej, wykwalifikowanej obsługi imprez turystycznych pozostanie, mimo nowego, dość enigmatycznego zapisu w projekcie zmian tejże Ustawy.

Jeśli nawet premier Donald Tusk pozytywnie ocenia ministra Jarosława Gowina i twierdzi, że jest to „człowieka z pozytywną szajbą”, należy sądzić, że nie każda „szajba” i nie zawsze przynosi pozytywne rezultaty. A wsparcie udzielone ministrowi przez premiera w sprawie „otwarcia” zawodów regulowanych, gdy mówił: „Umówiliśmy się, że będziemy cyklicznie spotykali się z szefami innych resortów zawsze wtedy, kiedy pojawią się blokady urzędników z innych dziedzin” powinno się odnosić do tych zawodów, które dawno powinny być doregulowane, gdyż wymagają jedynie wiedzy zdobytej na studiach lub w szkole średniej i odpowiedniej praktyki. Według propozycji ministra Jarosława Gowina „…zniesiony zostaje obowiązek ukończenia szkolenia oraz zdania egzaminu końcowego, przedstawienia zaświadczenia o stanie zdrowia oraz wymóg wykształcenia”. Zatem przewodnikiem i pilotem może być osoba chora, z dysfunkcjami ruchowymi, a do tego wystarczy, że będzie umiała się podpisać (do czego nie jest potrzebne nawet ukończenie szkoły podstawowej). I jak to będzie w Tatrach i innych górach polskich, kiedy zacznie oprowadzać grupy turystów człowiek z podstawowym wykształceniem (tzn. o bardzo niewielkiej wiedzy teoretycznej o górach i zjawiskach zachodzących na tym obszarze), a do tego chory lub niepełnosprawny? Mamy już przykłady tragicznych wypadków w Tatrach, na Babiej Górze i na Pilsku, gdzie ginęli młodzi ludzie prowadzeni przez „doskonałych specjalistów turystyki” jakimi się nazywali nauczyciele i trenerzy. Czy Pan Premier Donald Tusk i Pan Minister Jarosław Gowin udaliby się na wycieczkę wysokogórską w towarzystwie takiej osoby? Sądzę, że nie. I każdy człowiek przy zdrowych zmysłach, posiadający instynkt dbania o swoje i innych bezpieczeństwo, na pewno nie poszedłby na taką wycieczkę. Czy grupa pracowników naukowych z Krakowa chciałaby być oprowadzana po Warszawie przez osobę umiejącą się jedynie podpisać? Sadzę, ze też nie, bo chciałaby się dowiedzieć coś więcej niż ta osoba byłaby w stanie im przekazać.

Nie wyobrażam sobie zatem w jaki sposób przy okazji mistrzostw Europy w piłce nożnej „Euro 2012” będzie wyglądała promocja naszego kraju i jego pokazywanie rzeszom kibiców przybywających z całej Europy? Wtedy jeszcze będziemy przewodnikami i pilotami. A może należałoby, tracąc nawet okazję do zarobku, zbojkotować w formie protestu, solidarnie wszyscy, obsługę mistrzostw? Co Wy na to? A póki co powinniśmy użyć wszelkich dostępnych środków walki o utrzymanie zawodów przewodnickich. Wszyscy, jak jeden mąż, piszmy listy, wysyłajmy maile, tłumaczmy społeczeństwu kim jest wykwalifikowany przewodnik turystyczny i pilot wycieczek. Bombardujmy nimi Ministra Sprawiedliwości (Ministerstwo Sprawiedliwości, Al. Ujazdowskie 11, 00-950 Warszawa; skargi(at)ms.gov.pl) oraz Premiera (00-583 Warszawa, al. Ujazdowskie 1 – 3; kontakt(at)kprm.gov.pl; www.premier.gov.pl w zakładce „Napisz do premiera”; www.kprm.gov.pl) przesyłajmy kopie do Ministerstwa Sportu i Turystyki (Ministerstwo Sportu i Turystyki, ul. Senatorska 14, 00-082 Warszawa, kontakt(at)msport.gov.pl; www.msport.gov.pl), Ministerstwa Edukacji Narodowej (adres: Ministerstwo Edukacji Narodowej, al. J. Ch. Szucha 25, 00-918 Warszawa) oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ul. Krakowskie Przedmieście 15/17, 00-071 Warszawa, minister(at)mkidn.gov.pl; www.mkidn.gov.pl). Niech Warszawa zostanie „zalana” naszą korespondencją. Piszmy indywidualnie, piszmy w imieniu kół i klubów przewodnickich, Samorządów Wojewódzkich, samodzielnych Stowarzyszeń Przewodnickich, Stowarzyszeń Pilotów i Przewodników, wreszcie Stowarzyszeń Pilotów. Jest nas, przewodników, ok. 12 tysięcy, a jeszcze więcej pilotów wycieczek (do końca 2011 r. wydano ponad 50 tysięcy uprawnień). A jeśli to nie pomoże, wyjdziemy na warszawskie ulice, by przed gmachem Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Rady Ministrów okazać swoje niezadowolenie i zaprotestować przeciwko nieprzemyślanym pomysłom, wybranych przez nas, polityków, nawet tych z „pozytywną szajbą”. Śledźcie na bieżąco informacje na stronach internetowych Waszych kół i klubów, Samorządów, Stowarzyszeń, a szczególnie na stronie http://przewodnicy.pttk.pl/aktualnosci

Będziemy Was stale o wszystkim informować. A jeśli zajdzie taka potrzeba zorganizujemy w Warszawie spokojną, kulturalną demonstrację (proponowany termin to 22 marca br.).

Źródło: http://przewodnicy.pttk.pl/deregulacja (data wejścia: 08.03.2012 r.)

 

Reklamy

16 responses to “Stanowisko Krajowego Samorządu Przewodników PTTK w sprawie deregulacji zawodów przewodnika turystycznego i pilota wycieczek

  1. W ostatnim zdaniu tego apelu jest zapowiedziana demonstracja. Do demonstracji powinni też licznie przyłączyć się uczestnicy i społeczni organizatorzy wycieczek, rajdów, społeczna kadra przodowników i instruktorów PTTK itp. osób spoza stowarzyszeń przewodników, ale z poparciem dla planowanej deregulacji zawodu przewodnika. W końcu to upadek turystyki wędrówkowej i pozbawienie społecznej kadry PTTK dawnej roli i znaczenia w dużej mierze zawdzięczamy państwowym regulacjom przewodnictwa turystycznego, do czego walnie przyczynili się m.in. właśnie przewodnicy rodem z PTTK.

  2. Miałem już więcej nie odpowiadać na komentarze Panów Rugały i Zimowskiego, ponieważ z fanatyzmem, tak samo jak z dewocją nie można dyskutować, ale czasami też krew się we mnie gotuje.
    Kryzys i upadek turystyki wędrówkowej zawdzięczamy transformacji ustrojowej w 1989 r. i przejściu z modelu socjalnego państwa opiekuńczego na model gospodarki rynkowej. Obcięcie dotacji na działalność społeczną, reforma szkolnictwa, likwidacja zajęć pozalekcyjnych, otwarcie granic i możliwość swobodnego podróżowania, pojawienie się innych możliwości spędzania wolnego czasu, np. internet i głupawe portale społecznościowe, blogi i fora jako pożeracze czasu. To są przyczyny upadku wszystkich organizacji społecznych w Polsce. I temu wszystkiemu winni są przewodnicy z PTTK. Nie wiedziałem, że jestem członkiem organizacji, która tak dużo może…

  3. Panie Gryszel! Widzę, że Pan nie może pogodzić się z pewnymi faktami i upatruje się przyczyn kryzysu turystyki wędrownej wyłącznie w transformacji ustrojowej w 1989 r. Jest to o tyle dziwne w Pana przypadku, że ma Pan tak blisko do granicy. Powinien Pan zauważyć, że w Czechach upadku turystyki i rekreacji jakoś nie widać, mimo że tamtejsze społeczeństwo też przechodziło taką samą transformację. Tyle, że u nich nie wpowadzono takich przepisów, które by zabijały turystykę. Czy Pan naprawdę nie zauważył, że w Czechach obowiązku przewodnickiego na znakowanych szlakach nie ma? Za to widuję tam latem liczne grupy wędrującej młodzieży, obozy czeskich skautów, zimą poruszają się grupami specjalnie przygotowanymi szlakami narciarskimi na biegówkach. I nic się tam tragicznego nie dzieje. Jednocześnie po polskiej stronie granicy w wielu popularnych kiedyś rejonach Sudetów – pustki.

    Ja doskonale pamiętam, że tania turystyka wędrówkowa z młodzieżą szkolną i akademicką miała się całkiem dobrze jeszcze w II połowie lat 90-tych – zanikały „autokarówki”, a wycieczki prowadzili społecznie organizatorzy turystyki m.in. instruktorzy i przodownicy turystyki kwalifikowanej, w tym opiekunowie szkolnych kół i klubów turystycznych. Pisał o tym Bogdan Mościcki w „Gościńcu”, nr 4/257 w 1991 r. pt.: „Co czeka przewodników?”. I doskonale pamiętam, że tak faktycznie było. Sam spotykałem jeszcze w II połowie lat 90-tych czyli po upadku „komuny” liczne górskie obozy wędrowne PTTK lub organizowane przez szkoły i uczelnie po trasach typowych PTSM, gdzie przewodnika górskiego ich uczestnicy nie mieli, byli tylko co najwyżej przodownicy PTTK i wszystko było zgodnie obowiązującym prawem. Działo się tak krótko przed wprowadzeniem restrykcyjnych przepisów. Potem taka działalność stała się na wielu określonych przepisami terenach nielegalna i od tego momentu dał się zauważyć wyraźny upadek takiej turystyki.

    Problem ten poruszył Jacek Musiał, wiceprezes Karkonoskiej Organizacji Turystycznej „Śnieżka” (fragment stenogramu):
    „…brałem udział w takim sympozjum na temat prawa i wpływu prawa zarówno na polską turystykę jak i na turystykę czeską. Niestety, refleksja była bardzo smutna. My mamy doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to powiedziałbym, rzecz zasadnicza. Jeżeli ci, którzy decydują o sprawach w państwie, ci, którzy ustalają przepisy, nie zrozumieją, że turystyka jest gałęzią niezwykle ważną i niezwykle potrzebną, dalej będziemy pisali wspaniałe opracowania, bo tych opracowań jest ogromnie dużo, te opracowania są nam bardzo potrzebne, ja naprawdę bardzo dziękuję…”

    Na większości terenów turystycznie ciekawych, z Tatrzańskim Parkiem Narodowym na czele, obowiązuje przymus przewodnicki. Przemycone przez lobby przewodnickie do uchwalonej w 1997 r. ustawy o usługach turystycznych i rozporządzeń ministerialnych zapisy, sankcjonujące monopol na prowadzenie górskich (i nie tylko górskich) wędrówek, pozbawiający m.in. społeczną kadrę PTTK i nauczycieli możliwości legalnego prowadzenia grup młodzieżowych i akademickich, w rzeczywistości nie przysporzyły przewodnikom klientów, a jedynie przyczyniły się do upadku taniej turystyki wędrownej w Polsce. I takie są fakty. A zwracanie uwagi na fakty nie ma nic wspólnego z fanatyzmem,

  4. Panie Lechu, ale może rzeczywiście jest coś na rzeczy. Patrząc na to nieco szerzej – jak chodziłem to szkoły podstawowej, to czasem był problem żeby znaleźć wolne boisko do gry w półkę w okolicy której mieszkałem. W szkole średniej już go w zasadzie nie było. Na studiach problemem było zorganizowanie grupy, a później boiska zaczęto już likwidować z uwagi na brak zbytniego zainteresowania dzieci i młodzieży (ostatnio sytuacja się poprawia, m.in. z uwagi na akcję orlikową). Formy spędzenia wolnego czasu na prawdę zmieniły się dość dynamicznie.

    • Nie mam powodów żeby kwestionować, że w Pańskim najbliższym otoczeniu następowały jakieś dynamiczne zmiany. Ja natomiast obserwuję zjawisko w szerszej skali w wielu różnych miejscach na przestrzeni dziesiątek lat. Przyznam, że jest mi często przykro, kiedy wędruję po czeskiej stronie moich ulubionych Sudetów i widzę jak turystyka tam kwitnie, i kiedy sobie uzmysłowię jak to wygląda u nas. Proszę sobie wyobrazić, że Czesi mają w swoich programach szkolnych obowiązkowe wyjazdy zimą na narty, do wyboru zjazdowe lub biegowe.

      A co mamy u nas? Co najwyżej tzw. „zielone szkoły”, na których młodzież jest obwożona autokarem, muszą mieć pilota wycieczek, dodatkowo obowiązkowego przewodnika, drogie noclegi i wyżywienie itd. Przejście piesze ogranicza się najczęściej do krótkiego spaceru bez plecaków w pobliżu wyciągu, tudzież po jakiejś ścieżce dydaktycznej w parku narodowym czy krajobrazowym. Mało kogo z rodziców na to stać. W dodatku jest to impreza tak kondycyjnie „rozwojowa” i ucząca młodzież samodzielności, zaradności i wytrwałości, że aż przykro o tym pisać. Czy taka „turystyka” jest młodzieży naprawdę potrzebna?

      Ci Czesi to jacyś dziwni ludzie. Mieli też „komunę”, chyba nawet w gorszym wydaniu jak u nas. Mogli podobnie zniszczyć zabytkowe pałace, zdewastować parki, pozamykać linie kolejowe, polikwidować połączenia autobusowe, a tego nie zrobili. Mogli też zniszczyć turystykę młodzieżową i rekreację za pomocą prawa, a nie zniszczyli. Coś w tym chyba jest…

      • Piotr Cybula

        ale te zmiany mają charakter ogólny – był to jedynie przykłada mający na celu pokazanie zmiany naszego stosunku do form spędzania czasu wolnego; różnice te wynikają też z przyczyn różnic kulturowych; pewnie też i z regulacji o których Pan wspomina, chociaż akurat w Polsce gdyby inne czynniki nie miały znaczenia i z tym by sobie nasi obywatele poradzili (na marginesie – w przypadku turystyki szkolnej, jeżeli wycieczka organizowana jest przez samą szkołę, nie ma obowiązku korzystania z usług pilota wycieczek); ciekawy ostatnio podany przykład różnic między naszymi krajami: http://www.proceskarny.blogspot.com/2012/03/ojczyzna-robotow.html

  5. Panie Piotrze,
    dziękuję za głos rozsądku. Niektóre osoby z sobie tylko znanych powodów stwierdziły, że trzeba się obrazić na zawodowych przewodników i PTTK. A przecież ustawodawca wyraźnie zaznaczył, że ustawa o usługach turystycznych dotyczy przedsiębiorców, czyli tych którzy na turystyce chcą zarabiać – biuro podróży, przewodnik, który bierze za swoje usługi pieniądze. Szkoła i działacz społeczny nimi nie są. Ja jestem „zawodowym”, czy „licencjonowanym” przewodnikiem ale posiadam też uprawnienia kadry społecznej PTTK: przodownik GOT, przodownik TP, organizator turystyki, kierownik obozów wędrownych, nauczyciel krajoznawca itd.Gdy sytuacja tego wymaga pracuję społecznie, ale kiedy trzeba świadczę usługi komercyjne. Turystyką zajmuję się od lat. Łączę pracę na uczelni z pracą w branży turystycznej bo to znacznie pomaga w kształceniu kadr dla turystyki. I dlatego wiem, że przyczyny upadku turystyki wędrownej nie są takie jak twierdzi Pan Lech. Już dawno zdiagnozowano i opisano to zjawisko. Raczej trzeba walczyć o zmianę polityki edukacyjnej państwa i poprawę sytuacji materialnej społeczeństwa. A jak tak dalej będziemy uwalniać zawody to w końcu i wieczny bezrobotny Ferdek Kiepski znajdzie pracę bo już nie będzie mógł powiedzieć, że dla ludzi z jego wykształceniem to w tym kraju nie ma pracy :-), ale chyba nie o to powinno nam chodzić.

    • Panie Gryszel. Powołuje się Pan tylko na część prawdy. Owszem, ustawa o usługach turystycznych dotyczy przedsiębiorców, ale nie zmienia to faktu istnienia zapisów w kodeksie wykroczeń, w którym ustawodawca niestety tego nie raczył wyraźnie zaznaczyć. Nie zna Pan tych zapisów, że o tym słowem nie wspomniał?

      A przecież w projekcie ostatniej nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o usługach turystycznych oraz o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń był początkowo taki oto zapis:
      „59) wykreślenie z ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks Wykroczeń (Dz.U. z 2007 r. Nr 1009, poz. 757 z pózn. zm.) przepisu zawartego w art. 60(1) w § 4 pkt. 1 na mocy którego w aktualnie obowiązującym stanie prawnym ten kto wykonuje bez wymaganych uprawnień zadania przewodnika turystycznego lub pilota wycieczek podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny; jest to zbieżne z wprowadzanymi w projekcie przepisami dopuszczającymi wykonywanie zadań pilota wycieczek lub przewodnika turystycznego bez posiadania tych uprawnień na podstawie art. 14 ust. 3a i art. 30 ust. 1 ustawy w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą;”

      Przez kilka lat media od czasu do czasu donosiły o przypadkach karania z tego artykułu ludzi pokazujących znajomym zabytki, czytających fragmenty książkowego przewodnika, nauczycieli prowadzących uczniów… Oczekiwane zmiany jednak nie nadeszły. Ministerstwo Sportu i Turystyki wycofało się z wykreślenia powyższego przepisu i z większości zakładanych zmian. Mogło być już normalnie, ale niestety ci, którym takie zapisy odpowiadały, zrobili wszystko aby nadal pozostały. Sądzi Pan, że ludzie są naiwni i nie pomyślą, z czyjej to inicjatywy i polubią za to przewodników lobbujących za utrzymaniem dotychczasowych regulacji?

      Jakie są skutki tego przepisu wiem też z relacji z pierwszej ręki od znajomej nauczycielki, która pokazywała uczniom swoje rodzinne miasto Wrocław. Zamiast podziękowania za pozytywną pracę z młodzieżą, otrzymała od lotnej dwójki (przewodnik+strażnik) mandat, podobny jaki zademonstrował przed kamerami w programie TV Minister Gowin.

      Tak długo dzban wodę nosił, aż się ucho urwało… Dopiero przypadek z ukaraniem mandatem profesora UJ, który pokazywał znajomym swoje miasto, obudził naszych polityków. Tak więc inicjatywę deregulacji zawodu przewodnika i zniesienia państwowych można zawdzięczać szczególnie przewodnikom miejskim, bo to oni najbardziej naciskali na ściganie osób wykonujących „zadania przewodnika bez uprawnień”. W końcu przyszedł czas na zmiany. Dziwi się Pan, że społeczna kadra instruktorów i przodowników PTTK, środowisko nauczycielskie i ci wszyscy, którzy nie noszą płaszcza na dwóch ramionach, z nadzieją oczekują tych zmian? Oby jak najprędzej.

  6. Panie Rugała! Czy nauczycielka zapłaciła ten mandat przed 2006 rokiem, czy po tej dacie?

    • Czy to ma jakieś znaczenie? Czy wspomniany zapis w KW pojawił się dopiero po tej dacie? O ile wiem dokładnie taki zapis był już dużo wcześniej. Zacytowałem go zresztą w artykule pt. „Turystyczne kurioza”, który ukazał się w czasopiśmie „Turysta Wielkopolski” w wydaniu z grudnia 2005 roku. Nic się nie różni ani numeracją paragrafu, ani też treścią przepisu.

    • Panie Woźnica! Właśnie odnalazłem potwierdzenie podanych przeze mnie faktów przez dziennikarzy. Oto cytat fragmentu artykułu z „GW” z 2011 roku: „Czy można ukarać nauczyciela za opowiadanie uczniom o warszawskiej syrence czy krakowskim smoku wawelskim? W dziesięciu największych polskich miastach – tak. Według prawa każda zorganizowana grupa powinna wynająć przewodnika z licencją.
      (…)
      Bez licencjonowanego przewodnika zwiedzać nie wolno – nie ma wątpliwości Elżbieta Formela z gdańskiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli, która prowadzi kursy dla kierowników szkolnych wycieczek. Przepisy mówią, że każdą grupę powyżej 10 osób po największych miastach w Polsce musi oprowadzać miejski przewodnik. Dotyczy to nie tylko wycieczek organizowanych przez biura podróży, ale także tych szkolnych. Nawet jeśli dzieci do stolicy zabierze pasjonat varsavianista, nieposiadający papierów, może zapłacić nawet 500 złotowy mandat. Nałożyć go może straż miejska.”
      Więcej… => http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9567257,Przewodnik_postrachem_wycieczki.html#ixzz1okmtUBbB
      Co Pan na to?

  7. Ma znaczenie! Do 2006 roku funkcjonował zapis: Ustanawia się wykaz miast, w których do oprowadzania wycieczek są wymagane uprawnienia przewodnika miejskiego. Od 2006 roku zapis brzmi: Posiadanie uprawnień przewodnika miejskiego jest wymagane w przypadku wykonywania zadań przewodnika turystycznego w następujących miastach. Tak więc w 2005 roku straż zgodnie z prawem wlepiła mandat nauczycielce. Po 2006 roku nie słyszałem w odniesieniu do Wrocławia o żadnym takim wypadku. I błagam niech Pan nie udowadnia czy to głupie, czy mądre. Takie było prawo. Błagam niech Pan nie pisze w tym kontekście o żadnych biegówkach, Czechach, Sudetach i młodzieży. Większość środowiska przewodnickiego zna tą mantrę lepiej niż 10 przykazań. A tak przy okazji – nie denerwuje Pana, że senior Gowin tą prezentacją złamał prawo!

    • Kary nakładane są nie na podstawie cytowanego przez Pana zapisu Rozporządzenia MSiT, a na podstawie Kodeksu wykroczeń. Artykuł o nakładaniu kar jest z września 2011 roku. O Wrocławiu jest też tam mowa, cytat: „(…) we Wrocławiu i Toruniu na patrole chodzą strażnicy razem z przewodnikami PTTK i sprawdzają każdą grupę.” Dokładnie taki patrol przerwał zwiedzanie Wrocławia wycieczce szkolnej prowadzonej przez wspomnianą przeze mnie nauczycielkę i wręczyli jej mandat. Było to na pewno po 2006 roku. Sądzi Pan, że to zdarzenie i wszystkie informacje prasowe o podobnych absurdach są wyssane z palca?

  8. A nie uważacie Panowie, że coś jednak jest na rzeczy? No bo dlaczego w wielu artykułach prasowych można przeczytać o karaniu mandatami nauczycieli prowadzących szkolne wycieczki? Że na kursach dla kierowników szkolnych wycieczek uczą, że bez licencjonowanego przewodnika zwiedzać miast im nie wolno?

  9. W stanowisku swym wytaczacie działa o największym kalibrze z których jednak właściwie nigdy nie strzelano. Straszycie ludżmi po podstawówce. Jak umie niech prowadzi. Znam takich szczególnie górskich. Wy, przemądrzali, to oni torowali kiedyś drogę przewodnictwu no śmiejcie się z nich, nabijajcie. Straszycie matołami oprowadzającymi po zabytkach. No powiedzcie które biuro turystyczne takiego zatrudni, i który klient to zaakceptuje. Dowie się poniewczasie powiadacie, a to przecież między innymi wasza rola aby zatrudniać tylko tych fachowych przecież macie najlepsze rozeznanie inne biuro turystyczne podobnie. To co myślicie że organizatorzy wycieczek nagle zapomną o tych dobrych z których korzystali i rzucą się na tych słabych. A tych „cieniutkich” pod waszym szyldem to nie ma. O Boże ty widziśz i nie grzmisz.
    Niektórzy z przewodników poczuli się już prawie policjantami i strażą miejską których pozdrawiam. Ile to donosów i telefonów macie na swoim sumieniu, ile to wyciągnęliście pieniędzy z kieszeni nauczycieli, pilotów którzy nieraz byli o wiele bardzej kompetentni od tych w jakiś sposób licencjonowanych.
    A ile to wreszcie „ulaliście ” na egzaminach kandydatów w imię tego aby nie dopuścić za dużo konkurencji na rynek. To biurom zrzeszającym przewodników dano bowiem wyłączność na członków komisji egzaminacyjnych.
    Ile to razy musiałem się nasłychać o kuriosalnych opowieściach tych innych jak to ironicznie mówiliście wszystkowiedzących. Dużo by o tej chorobie która nas nadal trawi pisać.
    To wasze stanowisko nie jest jednak z przyjaźni dla turysty, ale z przywiązania do coraz bardziej chorych zasad. Paradoksalnie może deregulacja was oczyści albo co bardzej pewne uzmysłowi wszystkim że w tym wszystkim chodzi o biznes a jak tak niech działają prawa rynku.

  10. W sprawie deregulacji to pan Gowin podłożył wypasioną świnkę ministrowi finansów i rządowi,bo doprowadził,że w chwili obecnej ponad 50%przewodników torystycznych obsługuję grupy na czarno.Przybyło dzięku staraniom p.Gowina pracujących bezrobotnych,tylko do fiskusa nic nie wpływa.Straż miejska poptrafi skontrolować dziewczynę sprzedającą baloniki czy gumę do żucia a nie kontroluje przewodnika pracującego z grupą.Wystarczy,że przewodnik posiada w widocznym miejsce dokument państwowy jakim jest identyfikator wydany przez Urząd Marszałkowski i już jest nietykalny,nie musi płacić żadnych podatków.Obserwują wybrzeże szczecińskie,gdzie rozpoczął się sezon,szczególnie Kołobrzeg po Międzyzdroje,gdzie przewodnicy wręcz nachalnie proponuję pracę „bez rachunku”zawłaszczając w ten sposób wraz ze zleceniodawcą należny państwu podatek..Przewodnikami są też nagminnie kierowcy autokarów którzy w czasie jazdy „opowiadają” przez mikrofon,biorąc za to stosowną zapłatę.Nagminne jest też zatrudnianie przewodników przez kierowców itp.Tak to dzięki osobistym zachciankom p.Gowina państwo/czyli my/ traci grube pieniądze.Dlatego też uważam koledzy i koleżanki przewodnicy,zróbmy sami porządek w swoim środowisku,a jest tgo proste a wtedy deregulacja nie będzie nam grożna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s