„Nasze obozy są rejestrowane i nadzorowane przez Kuratorium Oświaty”

„Nasze obozy są rejestrowane i nadzorowane przez Kuratorium Oświaty”. Takie stwierdzenie znajduje się w informatorze o zimowisku survivalowym dostępnym na stronie Szkoły Przetrwania i Przygody S.A.S.

Informator ten dotyczy zimowiska, które miało się odbyć w dniach 28.01-03.02.2013 r. w Górach Bystrzyckich.

Pełna treść informatora: zimowisko survivalowe.

Piotr Cybula

Reklamy

14 responses to “„Nasze obozy są rejestrowane i nadzorowane przez Kuratorium Oświaty”

  1. Fundacja ma również inny bardzo ciekawy zapis tj
    …w przypadku rezygnacji z wyjazdu po 20.01. nie zwracamy zadatku.”
    Ciekawe co na takie warunki płatności UOKiK

  2. Hmm to jest program zimowiska w Sudetach (Góry Bystrzyckie)

  3. Taka też dokładnie jest tam informacja (dopisałem do wyraźnie we wpisie). Stwierdzenie zawarte w tym dokumencie ma jednak charakter ogólny. Z dotychczasowych wypowiedzi przedstawicieli tej fundacji generalnie wynika, że zgłaszają oni obozy do kuratorium, jednak w tym przypadku takiej potrzeby nie dostrzegali z uwagi na to, że był to wyjazd „partnerski”.

  4. Panie Krzysztofie – tutaj może Pan sprawdzić, czy ten wyjazd w Sudety został zgłoszony do kuratorium: http://wypoczynek.men.gov.pl/rejestracja/index.php?param=Start_mainPage

  5. Ostatnio wszyscy pastwią się nad nad surwiwalowcami, którym nie powiodła się wyprawa w Bieszczady. A tu bardzo rozsądna ocena tego rozdmuchanego medialnie wydarzenia >
    http://www.piotrvandercoghen.pl/pl/11/blog/29

  6. Tu nie chodzi o żadne pastwienie się nad surwiwalowcami.
    Tu chodzi o bardzo proste rzeczy tj. bezpieczeństwo, a właściwie życie dzieci i młodzieży, równość wobec prawa i wymaganie czegoś więcej od specjalistów , a za takich mają się pracownicy fundacji Hobbit. Oczywiście trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem p. posła „To ich błyskawiczna i skuteczna akcja spowodowała, że wszystko dobrze się skończyło. I za to należy się im bezsprzecznie wielki szacunek!”. Rzeczywiście pracownikom GOPR należą się wielkie podziękowania za ich profesjonalizm w pracy. Niestety tego samego w żaden sposób nie można powiedzieć o pracy nieodpowiedzialnych opiekunów dzieci . Dlaczego? Wystarczy tylko posłuchać tych, którzy te dzieci odnaleźli i uratowali. Ciekawa jestem, co by powiedział p. poseł jakby doszło do tragedii? Okazuje się, że powiedzenie, iż ” punk widzenia zależy od punktu siedzenia „jest nadal bardzo aktualne.

  7. Szkoła przetrwania złamała prawo. Stwierdzenie to jest proste jak konstrukcja cepa i cała dyskusja od tego wątku powinna się rozpocząć. Zaklinanie rzeczywistości przez dolnośląską kurator oraz śląskiego posła nic tu nie zmienia.

    • Niestety prawo jest tak skonstruowane, że najbezpieczniej jest nic nie organizować. Mój ś.p. Ojciec był przed wojną harcerzem. Opowiadał mi, że uczestniczył co roku latem w obozach harcerskich. Na jednym z nich poznał sporą część Karpat od Zakopanego do Stanisławowa. Wędrowali pieszo bez szlaków, spali po wsiach w stodołach i szałasach, sami przygotowywali sobie posiłki, część trasy przejeżdżali pociągami. Proszę sobie wyobrazić, że zgodnie z przepisami by dziś np. musieli zatrudnić kucharza, do prowadzenia w górach do niedawna dodatkowo licencjonowanego przewodnika itd. I skutki tego są niestety przykre.

      Dziś młodzież – zamiast wyjechać na wycieczkę czy letni obóz wędrowny – traci czas na ogłupiające gry komputerowe, ćpa narkotyki lub wystaje nudząc się pod bramami i sama znajduje sobie różne, delikatnie mówiąc, niezbyt godne naśladowania sposoby na rekreację ruchową. Przez to jest coraz więcej kondycyjnie słabej i chorowitej młodzieży, a państwo będzie zmuszone wydawać coraz więcej pieniędzy na leczenie. Na pewno dużo więcej niż na takie akcje ratunkowe.

  8. W pełni zgadzam się z Panem Rugałą. Należy absolutnie wszystko puścić na żywioł, żadnych rejestracji, żadnej kontroli. Panie Lechu za Mieszka I były jedynie szkoły przykatedralne. Żadnych ministerstw, żadnych kuratoriów.
    Odnośnie kucharza – proszę sobie wyobrazić, że dziś na obozie wędrownym nie musi być zatrudniony kucharz. Jeżeli ma Pan zadnie odmienne poproszę o podstawę prawną.

  9. Ma Pan rację, Panie Woźnica. Faktycznie kucharz nie musi być zatrudniony jeśli podczas obozu wędrownego korzysta się z restauracji czy barów itp. usług gastronomicznych. Podobnie jak nauczyciel prowadzący obóz wędrowny po górach nie musiał sam mieć formalnych uprawnień przewodnickich na dany teren jeśli wynajęto dodatkowo zawodowego przewodnika. Natomiast kojarzenie organizacji harcerstwa, zwłaszcza tego przedwojennego, z puszczaniem absolutnie wszystkiego na żywioł, może tylko śmieszyć.

  10. Nie trzeba wynajmować przewodnika górskiego, tak samo jak nie trzeba zatrudniać kucharza. Na obozach funkcję tą mogą pełnić sami uczestnicy.
    Panie Lechu! Niech Pan wreszcie zechce zrozumieć, że świat od czasów kiedy po górach chodził Pański Ojciec nieco się zmienił. Idąc tokiem Pańskiego myślenia po przybyciu nad Morskie Oko grupa powinna strzelać z pałaszy lub innego sprzętu bo tak przecież robiło się w czasach Chałubińskiego.
    Nie wiem czemu powołuje się Pan jedynie na tradycje przedwojennego harcerstwa, może pomyśleć o reaktywowaniu Ligi Morskiej i Kolonialnej.
    Proszę mi wierzyć na słowo świat się zmienił. Pan tego prawdopodobnie już nie dożyje, ja prawdopodobnie dożyję a Pan Piotr dożyje na 100% kiedy w całym kraju będzie jedna, no może dwie Akademie Wychowania Fizycznego. Dlaczego – bo w zastraszającym tempie nasze społeczeństwo się starzeje i grozi nam demograficzny armagedon. Za dwadzieścia lat te wszystkie dyskusje o tradycjach przedwojennego harcerstwa będą po prostu żałośnie śmieszne. Szanowny Panie to całe utyskiwanie przypomina mi płacz nad zagładą dinozaurów. Wymarły i to tyle w tym temacie. Tu akurat nie radzę podejmować dyskusji ze mną, z wykształcenia jestem paleontologiem po Uniwersytecie Śląskim.

  11. Panie Woźica! Napisałem Panu wyraźnie, że przewodnika górskiego do niedawna trzeba było właśnie w górach wynajmować. Przepis ten stracił ważność dopiero w zeszłym roku, wcześniej czyniąc przez wiele lat pustki na wielu popularnych kiedyś górskich szlakach i przyczyniając się do upadku turystyki wędrownej, zwłaszcza młodzieżowej. Od chwili zniesienia tego przepisu minęło zbyt mało czasu, aby ta turystyka odżyła. Zresztą zniszczyć za pomocą głupich przepisów jest łatwo – wystarczy jedno pociągnięcie ministerialnego pióra. Natomiast odbudowa trwać może całe lata, o ile w ogóle jest możliwa. A wracać do tych sprawności, których uczyło polską młodzież przedwojenne harcerstwo (powojenne zresztą po części również) to faktycznie nie jest łatwo. Wystarczy jakieś potknięcie na obozie w górach, jakaś spektakularna akcja GOPR-u, a media nie pozostawią na jej organizatorach przysłowiowej suchej nitki. W takich warunkach, w dodatku przy – jak Pan zauważył – zastraszającym starzeniu się społeczeństwa – nie ma co liczyć na powrót wędrujących grup polskiej młodzieży na górskie szlaki,

  12. Panie Rugała! Wreszcie napisał Pan coś doprawdy mądrego: „nie ma co liczyć na powrót wędrujących grup polskiej młodzieży na górskie szlaki”. Gratuluję. Lepiej późno, niż wcale.

  13. Panie Woźnica! Trzeba tu jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że zniknięcie wędrujących grup polskiej młodzieży z górskich szlaków nie nastąpiło w sposób całkowicie naturalny, a już na pewno nie na skutek rzekomo gwałtownego starzenia się społeczeństwa. Pewne gremia związane z turystyką, mające wpływ na tworzenie w Polsce prawa, skutecznie w tym dopomogły. Historia kiedyś surowo oceni tych wszystkich, którzy za pomocą głupich przepisów i w majestacie prawa zabili młodzieżową turystykę wędrowną w polskich górach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s