Skarb Państwa powinien zapłacić klientom upadających biur podróży – propozycja zmiany ustawy o usługach turystycznych

Skarb państwa powinien zapłacić klientom upadających biur podróży, jeśli zabraknie dla nich pieniędzy z gwarancji ubezpieczeniowej – tej treści poprawkę do ustawy o usługach turystycznych zgłosił poseł Tomasz Górski (Solidarna Polska) – więcej w artykule: Skarbie, zapłać poszkodowanym turystom.

Komentarz – sam pomysł jest bardzo ciekawy. Jakby nie było to kwestia pewnej wiarygodności naszego państwa, które nie wywiązało się z obowiązku prawidłowego wdrożenia unijnej dyrektywy w tym zakresie. Niestety proces samych wypłat przedłuża się, co też m.zd. narusza dyrektywę. Odnośnie zgłoszonej propozycji można jedynie zadać pytanie – dlaczego ochroną powinni być objęci klienci biur podróży niewypłacalnych przed 1 stycznia 2011 r. Przecież wcześniej również istniał problem niezgodności z unijną dyrektywą? Data taka ma charakter bardzo „uznaniowy”. Projekt powinien być dobrze przygotowany merytorycznie. Wcześniejszy pomysł budził z tego punktu widzenia pewne wątpliwości. Nie spodziewam się, żeby uda się skutecznie wprowadzić tę poprawkę do ustawy (zgłasza parta opozycyjna). Byłoby to jednak z pewnością lepsze rozwiązanie w stosunku do tego, które mamy obecnie – klientom pozostaje występowanie na drogę sądową z pozwem o odszkodowanie w związku z nieprawidłowym wdrożeniem dyrektywy 90/314.

Piotr Cybula

Reklamy

18 responses to “Skarb Państwa powinien zapłacić klientom upadających biur podróży – propozycja zmiany ustawy o usługach turystycznych

  1. Taki pomysł mógł narodzić się tylko w głowach Socjalnej Polski. A ja się pytam – kto za to zapłaci?

    • Panie Maurycy, odpowiedzialność wynika z prawa unijnego. Teraz to kwestia pewnej wiarygodności i zaufania obywateli do Państwa. Można to porównać do sytuacji dłużnika, który ma dwie możliwości: 1) albo sam płaci; 2) albo czeka na wyrok sądowy. W tym przypadku mamy przedstawicieli władzy i urzędników, a więc do błędu nikt za bardzo nie chce się przyznać, więc o sytuację 1) będzie ciężko, chyba że zainterweniuje Komisja Europejska…

  2. Co za absurd !!!
    Może państwo powinno płacić poszkodowanym klientom wszystkich przedsiębiorstw:
    – deweloperów,
    – instytucji finansowych (typu AmberGold)
    itd. itp. ???
    Będziemy żyli w krainie szczęśliwych obywateli, chronionych przez wiarygodne państwo rodem z prac Marksa i Engelsa.
    Absurd !!!
    Obywatele mają się sami chronić! Jeśli nie chcą „zostać na lodzie” to niech jeżdżą tylko z wiarygodnymi touroperatorami, a nie:
    – kupują wczasy na „zakupach grupowych” po 699 zł,
    – kupują wycieczki w biurze podróży które w nie odległej przeszłości już raz zbankrutowało (bo właśnie takich podmiotów dotyczyły zeszłoroczne bankructwa!),
    …a później dziwą się, że „zostają na lodzie”.
    Niech obywatele nauczą się elementarza kapitalizmu, który polega na korzystaniu z zaufanych (choć czasem droższych) przedsiębiorców. A że nauka czasem „boli” – cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz.

  3. Panie Janku, sprawa jest prosta – w tym przypadku mamy unijną dyrektywę, która przewiduje, że w takiej sytuacji konsument polski jest chroniony; nasze władze powinny o tym doskonale wiedzieć, tym bardziej, że z prawa unijnego wynika, że w przypadku nieprawidłowego wdrożenia takich przepisów nasze państwo może ponosić odpowiedzialność odszkodowawczą względem konsumenta; i aby nie doprowadzić do takich sytuacji nasze państwo powinno przyjąć odpowiednie regulacje; niestety, przyjęte akty prawne można powiedzieć, że okazały się nieporozumieniem; ten mechanizm ma charakter wyjątkowy, nie przenosi się go automatycznie np. na klientów developerów; wynika to ze szczególnej regulacji unijnej; używając Pana terminologii, takie odpowiedzialność to „elementarz” i nasza władza powinna już dawno wyciągnąć z tego wnioski

  4. Nie wiem co dokładnie mówi dyrektywa – ale jeśli rzeczywiście nakazuje wypłacanie z budżetu państwa odszkodowań wszystkim turystom poszkodowanym przez nieuczciwe biuro podroży – to jest to nie tylko absurd, ale też niebezpieczeństwo dla całej branży, z którym jak najszerzej należy walczyć (a nie go popierać) !!!

    Oto do klientów pójdzie jasny „sygnał”: „Spoko, kupujcie wczasy w Egipcie na zakupach grupowych za 699 zł. Najwyżej Budżet Państwa wypłaci wam odszkodowanie.”.
    …a to „woda na młyn” oszustów którzy będą oferować „tanie wczasy” z pierwotnym zamiarem defraudacji pieniędzy i bankructwa biura.

  5. Panie Piotrze – ja mam wrażenie sprawa nie jest tak prosta jak Pan pisze. Dyrektywa dotyczy turystyki nie tylko w zakresie ochrony klientów w przypadku niewypłacalności organizatorów turystyki, ale również w innych zakresach jak np. chociażby definiuje pojęcie organizatora turystyki, co wydaje się również w przypadku polskiej ustawy o usługach turystycznych niedostosowaniem do wskazań dyrektywy. Tylko o tym dziwnym trafem się nie mówi. Ja nadal podtrzymuje zdanie, zwłaszcza po starannym przeanalizowaniu wpisów do Centralnej Ewidencji Organizatorów i Pośredników Turystycznych (3370), po zrobieniu symulacji obecnych zabezpieczeń, że mechanizm obecnie obowiązujący przy naliczaniu gwarancji nie jest wadliwy, a obecna propozycja MSiT jest zamachem na małe i średnie biura podróży, które w żadnym wypadku nie są podmiotami generującymi ryzyko upadłościowe. Powołanie Funduszu będzie patologią. Wiem, że to mocne słowa. Mam nadzieję, że uda się je w najbliższym szacie udowodnić.

  6. Pani Małgorzato, czy nie zgadza się Pani z tezą, że państwo członkowskie ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą względem poszkodowanego konsumenta, jeżeli nieprawidłowo wdrożyło przepisy dotyczące zabezpieczenia finansowego organizatorów imprez turystycznych? Co do mechanizmu – w polskich warunkach ten mechanizm okazał się bardzo wadliwy. Gdyby było inaczej, to nie mielibyśmy problemów z ostatnich wakacji.

  7. Nie wiem na jakiej podstawie wyciąga Pan tak daleko idące wnioski, że mechanizm okazał się bardzo wadliwy. Ja póki co nie znam żadnych opracowań mogących o tym świadczyć, a te które zostały przedstawione mówią o niedoszacowaniu gwarancji na poziomie niespełna 20%. Oczywiście bardzo spłycam problem, ale robią to w oparciu o dane przedstawione przez MSiT. Nie widzę konieczności wprowadzania Funduszu, gdyż jak napisała prof.M.Kachniewska będzie to jedynie łatanie patologii. Również UOKiK jak i BAS stwierdziły ” ostatnie przypadki niewypłacalności biur podróży, które skutkowały przykrymi konsekwencjami dla turystów w postaci niezrealizowanej imprezy choć w opinii publicznej są bulwersujące , nie muszą świadczyć o wadliwości obowiązującego systemu zabezpieczeń”. Uważam,że wprowadzenie Funduszu w obecnym kształcie prawa turystycznego jest zagrożeniem dla biur podróży. Najpierw należy wzmocnić fundament turystyki tj. ustawę o usługach turystycznych jak i akty wykonawcze, a dopiero potem myśleć o dalszych rozwiązaniach. Praca od drugiej strony, jaka jest obecnie prowadzona niczego dobrego nie przyniesie i to nie tylko biurom podróży, ale przede wszystkim ich klientom.

    • Jeśli jest tak wspaniale, to dlaczego klienci nie otrzymali jeszcze zwrotów, a wszystko wskazuje na to, że znaczna część z nich nie otrzyma całości „przedpłat”? Część z nich w ogóle nic nie otrzyma. Z punktu widzenia prawa unijnego nie jest istotne jak brzmią konkretne przepisy, ale jak przedstawia się standard występujący w praktyce. Sprawa funduszu to już zupełnie inna kwestia.

  8. Nie napisałam nigdzie,że jest wspaniale. Powtórzę natomiast,że nie jest sztuką odwoływanie się do danego aktu prawnego tylko i jedynie w tym zakresie który nam odpowiada. A tak jest w przypadku dyrektywy. Chrońmy klienta, bo tak nakazuje dyrektywa, ale również pozwólmy biurom podróży pracować w godziwych warunkach, gdzie nie będzie trzeba zastanawiać sie, czy dany wyjazd to jest wyprawa partnerska, czy pani od matematyki może organizować kolonie itd.
    Ponadto dyrektywa na którą wszyscy się powołują, mówi o odpowiedzialności organizatora, a nie wskazuje na odpowiedzialność organizatora A za błędy w działaniu organizatora B,C,D….. itd.
    Jak to ma się do ustawy o przedsiębiorczości i innych pokrewnych, mówiących, że przedsiębiorca prowadzi działalność na własne ryzyko ?
    Mam wrażenie,że moglibyśmy w ten sposób długo dyskutować. Zapraszam na taką dyskusję do Łodzi 22 lutego, gdzie organizatorzy turystyczni, agenci. naukowcy a może i polityce będą zastanawiać się nad rozwiązaniem problemu zabezpieczeń finansowych w turystyce w Polsce

  9. Pani Małgorzato, pisze Pani „nie jest sztuką odwoływanie się do danego aktu prawnego tylko i jedynie w tym zakresie który nam odpowiada”. Oczywiście, że dyrektywa odnosi się również do innych spraw, ale w tym przypadku chodzi o odpowiedź na konkretne pytanie – moja odpowiedź jest taka, że Państwo co do zasady ponosi odpowiedzialność za nieprawidłowe wdrożenie art. 7 dyrektywy 90/314. I przyznaję, nie jestem w tym zakresie zbyt oryginalny – tak kilkakrotnie wypowiedział się Europejski Trybunał Sprawiedliwości. W tym zakresie nie ma co dyskutować…

  10. Piotr Dąbrowski

    Praktyczne konsekwencje istniejącego stanu prawnego powinny prowadzić do refleksji nad celowością samych uregulowań prawnych. Czy tak daleko idąca ochrona konsumenta jest uzasadniona? Czy istotnie leży w jego interesie? W czyim jeszcze jest interesie – czyli kto na tym w ostatecznym rachunku zarabia? Czy służy rozwojowi i zróżnicowaniu rynku? Kreowaniu nowych miejsc pracy? Jakie było polityczne podłoże przyjęcia takich przepisów?
    Odpowiedzi na te pytania mogą prowadzić do wniosku, że dyrektywa wymaga zmiany – jeśli tak, to trzeba w tym kierunku działać.
    Dyrektywy UE to nie są, mam nadzieję, prawa objawione.

    • Piotrze, wbrew pozorom sama idea nie jest zła. W niektórych państwach organizatorzy „przyzwyczaili się” do zabezpieczenia, a nawet w pewien sposób je sobie cenią. Polscy organizatorzy niestety nie do końca korzystają z tej instytucji. Założenie jest takie, że organizatorzy płacą składki, ale dzięki temu w razie niewypłacalności konsekwencje dla klientów nie są duże. A zatem nie ma informacji w mediach, że np. klient nie może wrócić z wakacji, czy też otrzymał niepełny zwrot przedpłaty. To potem przekłada się na zaufanie do branży i w konsekwencji na wynik ekonomiczny – większe zaufanie skutkuje większym obrotem, a ten zyskiem. U nas niestety z uwagi na mówiąc łagodnie niewłaściwe działanie systemu zabezpieczeń organizatorzy nie korzystają z tej wartości.
      Co do samej dyrektywy to oczywiście i tam toczą się dyskusje, podobnie jak i w innych państwach członkowskich. Dopóki jednak mamy taką a nie inną dyrektywę i dopóki orzecznictwo idzie w kierunku ochrony konsumenta w tym zakresie takie rozwiązanie powinno być i u nas wprowadzane. Na razie mamy za każdym razem prawie taki sam scenariusz. Najpierw jakiś pomysł ministerstwa, potem dość gruntowna krytyka branży, potem „coś” jest uchwalane, a później okazuje się, że w dalszym ciągu dyrektywa w tym zakresie nie jest w sposób prawidłowy wdrożona.

  11. Widzi Pan…
    Dla Pana pozwy podzkodowanych przeciw Skarbowi Panstwa to szana na zarobek (jako radca prawny) – a dla nas zagrozenie. Tego typu ochrona klientow premiuje tanich i nieuczciwych toutoperatorow, rzucajac klody pod nogi tym uczciwym (i nieco drozszym). Tu nasze interesy sa rozbiezne, a Pan, majac na wzgledzie wlasny (dorazny) interes, staje po drugiej stronie – czego panu nie mam zamiaru zabraniac.

  12. Sama idea zabezpieczeń organizatorów nie jest oczywiście zła. Tak samo, nie jest złe indywidualne ubezpieczenie , które mógłby wykupić klient w przypadku niewypłacalności organizatorów turystyk, które z powodzeniem funkcjonuje na świecie, ale nie u nas w Polsce.Co do scenariusza , o którym napisał Pan Piotr. : najpierw jakiś pomysł ministerstwa, potem dość gruntowna krytyka branży, potem “coś” jest uchwalane, a później okazuje się, że w dalszym ciągu dyrektywa w tym zakresie nie jest w sposób prawidłowy wdrożona”
    On wiernie oddaje rzeczywistość tworzenia prawa turystycznego w Polsce. Trochę bym go uzupełniła, :
    1/ najpierw pomysł ministerstwa – obecnie polega na podniesienia tylko i wyłącznie zabezpieczeń o bagatela 380% dla najmniejszych organizatorów turystyki, bez jakichkolwiek zmian dla tych, o których mówią ubezpieczyciele, że ze względu na b.wysokie ryzyko ubezpieczenia maja problem z wykupieniem reasekuracji . Jaki jest w tym sens?
    2/. potem dość gruntowna krytyka branży – trudno nie krytykować w/w pomysłu jak i i innych proponowanych rozwiązań w podobnym stylu.Trudno nie krytykować pomysłu stworzeniu II Filaru nazywanego uzupełniającym , podtrzymujących I Filar. Tylko jak ten II filar ma podtrzymywać I filar, który jest dziurawy jak sito.
    3/ to „coś” co jest uchwalone, nie uchwala branża turystyczna.Pracuje nad tym sztab specjalistów w tym prawników. Tylko jaka jest wartość tej pracy?
    Dodałam bym jeszcze 4 pkt. scenariusza – krytyka tych, którzy mogli poprzez składne opinie oddziaływać na tworzone prawa na etapie jego tworzenia, ale niestety robią to dopiero po wprowadzeniu wadliwych rozwiązań prawnych.

  13. Panie Janku, jak wspomniałem, fakt odpowiedzialności wynika z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, czy on też ma jakiś „interes”? Pana argumentacji zupełnie nie rozumiem; stara się Pan pokazać, że ja mam jakiś interes i Pan ma jakiś interes i każdy może mieć jakiś interes i jest generalnie jest OK; tu przecież nie o to chodzi; problematyką zabezpieczeń finansowych zajmuję się także w pracy naukowej, gdzie wymagany jest obiektywizm i takie stanowisko staram się zająć. Z tego punktu widzenia nie jestem w stanie podać żadnego sensownego argumentu z którego miałoby wynikać, że nasze państwo nie ponosi z tego tytułu odpowiedzialności. Linia orzecznicza ETS jest bardzo wyraźna, a błędy popełnione przez polskiego legislatora oczywiste i poważne.

  14. Piotr Dąbrowski

    Nie sądzę aby PRZYMUSOWE zabezpieczenia, podobnie zresztą jak różnego rodzaju licencje i zezwolenia służyły temu sektorowi gospodarki. Moim zdaniem o wiele lepiej jej służy zasada wolności umów, wzbogacona o edukację prawną i ekonomiczną.
    Oczywiście na razie mamy obowiązującą dyrektywę i jej konsekwencje. Ponieważ zmiana na poziomie UE będzie trudna (choć możliwa), popatrzmy co można zrobić na poziomie krajowym, aby realizując dyrektywę, jak najmniej krępować działalność gospodarczą.
    W szczególności odnośnie zabezpieczenia repatriacji i ew. zwrotu kosztów należy dopuścić możliwość ubezpieczenia indywidualnego, określonego klienta, na określony wyjazd – zamiast gwarancji ogólnej. W ten sposób firma, która działa w Europie, ale raz do roku wysyła grupę trekingową na Madagaskar nie będzie zmuszona do wykupienia b. drogiej gwarancji „na cały świat”, tylko wręczy odpowiednie polisy uczestnikom wyjazdu. Dodam, że wyjazdy takie realizowane są zwykle za pomocą rejsowych linii lotniczych, ze z góry wykupionymi biletami, które turyści mają w rękach, co znacznie ogranicza ryzyko.

  15. Pingback: Posiedzenie komisji sejmowej w sprawie projektu nowelizacji ustawy o usługach turystycznych | PRAWO TURYSTYCZNE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s