Tag Archives: ochrona przyrody

Parkowanie w Ojcowskim Parku Narodowym – odpowiedź dyrektora parku i rzecznika prasowego policji

Ostatnio pisałem o problemie samochodów parkujących w miejscach gdzie jest to zabronione na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego (Czy policja potrzebuje 500 lawet w Ojcowskim Parku Narodowym?). Zapytanie w tej sprawie skierowałem do władz Ojcowskiego Parku Narodowego oraz do policji. Poniżej przedstawiam pisma otrzymane od dyrektora Ojcowskiego Parku Narodowego oraz od rzecznika prasowego KPP w Krakowie. Wynika z nich to czego się spodziewałem, co sprowadza się do wniosku – problem jest znany, ale na razie nie możemy nic sensowniejszego zrobić, może w przyszłości będzie lepiej… Dyrektor pisze, że prosi policję o interwencje. Policja pisze, że sygnalizowała władzom parku rozwiązanie stworzenia tymczasowych miejsc parkingowych. Z takim podejściem nie spodziewam się, aby w najbliższym czasie miało coś się zmienić. Sytuacja wymaga podjęcia odpowiednich decyzji w zakresie zarządzania ruchem osobowym i samochodowym na terenie parku. Dotychczasowe rozwiązania po prostu się nie sprawdzają i wyglądają mało poważnie (jak policja, który kieruje ruchem nie reagując na problem parkowania w miejscu gdzie jest to zakazane).

Odpowiedź  dyrektora OPN:

Łamanie zakazu postoju jest wykroczenie drogowym (drogi publiczne) stąd OPN w ramach współpracy prosi Policję ze Skały o interwencję. W miarę możliwości Policja przyjeżdża i próbuje przywrócić porządek poprzez pouczenia i nakładanie mandatów

Odpowiedź rzecznika prasowego KPP w Krakowie:

Analiza sytuacji prowadzi wprost do diagnozy, że wokół tego atrakcyjnego turystycznie rejonu zbyt mało jest miejsc parkingowych, a istniejące drogi są zbyt wąskie dla sprawnego przemieszczania się takiej ilości pojazdów jakie poruszają się tam w czasie pogodnych weekendów. Sygnalizowaliśmy kilkakrotnie Dyrekcji OPN potrzebę podjęcia w tej sprawie działań poprzez np. wyznaczenie tymczasowych miejsc parkingowych.  Okazuje się, że nie jest to sprawa łatwa, a pracownicy OPN mają istotne argumenty wskazujące na trudność zastosowania takich rozwiązań.

W tej sytuacji zadaniami policjantów, którzy pełnią służbę w okolicy OPN jest zapewnienie przejezdności  drogi powiatowej nr 2134K oraz niedopuszczenie do parkowania pojazdów w okolicy Kaplicy na Wodzie, rejonie skrzyżowania w Ojcowie oraz drogi w kierunku Złotej Góry. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że w okolicy wspomnianej kaplicy w oznaczonych godzinach parkowanie pojazdów jest dozwolone.

Priorytetem jest zapewnienie płynności ruchu na drodze nr 2134K.

Funkcjonariusze stosują wobec kierowców łamiących przepisy postępowanie mandatowe lub kierują wnioski o ukaranie do sądu. Dla przykładu mogę wskazać, że podczas jednego z weekendów wykonaliśmy fotografie 120 pojazdów i ich kierowcy ponieśli już lub poniosą wkrótce karę za popełnione wykroczenia.

Trzeba jednak zauważyć, że nie zawsze do służby w tym rejonie możemy wysłać tylu funkcjonariuszy ilu byłoby potrzebnych do skutecznego wdrożenia kierowców do przestrzegania przepisów. Dzieje się tak wówczas, gdy wystąpią inne zdarzenia, w których udział policjantów jest niezbędny.

Zapewniam Pana, że stosujemy różne warianty i sposoby pełnienia służby w tym rejonie, bazując na doświadczeniach modyfikujemy swoje działania by były skuteczniejsze. Absolutnie nie rezygnujemy z prawnych możliwości represji wobec łamiących przepisy.

Jestem przekonany, że kwestią niedługiego czasu jest wypracowanie takich rozwiązań organizacyjnych przez różne podmioty, których ten problem dotyczy, że nastąpi znacząca poprawa sytuacji z uwzględnieniem słusznych praw turystów do odwiedzania i rekreacji w OPN i jego okolicach.

Przesyłam wyrazy uszanowania

podinsp. Marek Korzonek

rzecznik prasowy KPP w Krakowie

Reklamy

Czy kąpiel w Morskim Oku szkodzi przyrodzie?

W mediach co jakiś czas słychać o kolejnych amatorach kąpieli w Morskim Oku. Jest to zakazane. Kąpiel wynika albo z niewiedzy, albo – częściej – z celowego naruszania zakazu.

Gdy ostatnio doszło do takiego głośnego w mediach przypadku, obecny dyrektor TPN tak to skomentował:

To skrajna głupota. To złamanie ustawy o ochronie przyrody. Grozi za to mandat w wysokości do 1000 złotych. Zdarzają się incydentalne przypadki, że ludzie moczą nogi w stawach. To nie jest dobre, ale takie wybryki piętnujemy. Tego typu rekreacja na terenie parku narodowego jest surowo wzbroniona i szkodzi przyrodzie (…).

A dzisiaj w artykule pt. Nurkowali w Morskim Oku w replice hełmu z 1935 roku czytamy:

Ratownicy TOPR oraz członkowie Stowarzyszenia Miłośników Historii Nurkowania testowali w sobotę w Morskim Oku replikę hełmu dzwonowego (…). Pierwszym z ratowników, który wypróbował hełm, był ratownik TOPR (…) – Super, jak w batyskafie – mówił po wyjściu na brzeg ratownik. – To jest wyjątkowy sprzęt, pierwszy polski sprzęt do nurkowania. Dzisiejszy sprzęt i technika znacznie od tego odbiega. Dla ludzi wchodzących pierwszy raz pod wodę w tamtych czasach mam naprawdę duże uznanie, dla ich psychiki oraz pasji poznawania – dodaje (…) ratownik TOPR.

Przyznam, że czegoś nie rozumiem. Jeżeli jest to tak duże niebezpieczeństwo dla przyrody, to testowanie hełmu nie wydaje się być wystarczającym usprawiedliwieniem do ingerencji w ten sposób w przyrodę. Można to przecież zrobić w innym miejscu. Z pewnością też nie przyczynia się to do zmniejszenia liczby amatorów takich kąpieli. Jeśli inni mogą, to „dlaczego nie ja”?

Czy policja potrzebuje 500 lawet w Ojcowskim Parku Narodowym?

Piękna pogoda i weekend to niemal pewność dla wielu parków narodowych, że przybędą do nich tysiące turystów. Duża frekwencja to dla parków narodowych również problem. To wyzwanie dla osób nim zarządzających. W tym zakresie wiele zależy od możliwości finansowych parków. Wybudowanie odpowiedniej infrastruktury (co niemal zawsze budzi wątpliwości z punktu widzenia podstawowego celu parku, jakim jest ochrona przyrody) nie jest możliwe bez odpowiednich nakładów finansowych.

To co dzisiaj wiedziałam kiedy przejeżdżałem przez Ojcowskim Park Narodowym pokazuje, że można mieć wątpliwości, czy w jego przypadku szeroko rozumiane zarządzanie ruchem samochodowym odbywa się w sposób prawidłowy. Wzdłuż ulic w miejscu do tego nieprzeznaczonym, gdzie obowiązuje zakaz postoju, było kilkaset samochodów.

Widok pewnie jakich wiele. Co jednak ciekawe, na miejscu pojawili się policjanci, którzy zaczęli kierować ruchem. Nie zauważyłem, aby którykolwiek z nich podjął jakiekolwiek działania w związku ze wskazanymi pojazdami. Z ciekawości zadałem policjantowi pytanie, dlaczego policja nic z tym nie robi, policjant odpowiedział, że „nie mają przecież 500 lawet”. Nie trzeba mieć jednak dużej wyobraźni, żeby wcześniej podjąć odpowiednie działania, aby do takiej sytuacji nie doszło. Ten problem wynika przecież z pewnych zaszłości, których owocem jest przekonanie kierowców, że „tak można” a przynajmniej, że „nic za to nie grozi”.

Problem z ruchem samochodowym w Ojcowskim Parku Narodowym nie jest nowy. Nasilił się w latach 90. ubiegłego wieku i do dziś nie został rozwiązany. Oczywiście można dyskutować co do polityki parku jeśli chodzi o powiększanie miejsc parkingowych. Nie rozumiem jednak, dlaczego nie są wyciągane żadne konsekwencje dla osób, które – jak można w wielu przypadkach podejrzewać – notorycznie naruszają zakaz parkowania. Mamy przecież do czynienia ze specyficznym miejscem jakim jest park narodowy. Można odnieść wrażenie, jakby nikomu na tym nie zależało.

Z jednej strony niewątpliwie potrzebne są długofalowe działania edukacyjne. Z drugiej oczywiście potrzebna jest konsekwencja. Jeśli jest znak drogowy, to czemuś on ma przecież służyć. Jeśli jest naruszany, to odpowiednie służby powinny podejmować odpowiednie działania. Nie wiem, dlaczego w tym przypadku nie są one podejmowane – czy wynika to z celowej polityki osób odpowiedzialnych, czy też może z przekonania, że „nic z tym zrobić nie można”. Jestem jednak przekonany, że albo należy podjąć odpowiednie kroki w tym zakresie, albo też dostosować znaki drogowe do tego, co obecnie ma miejsce.

„Ochrona lasów w Polsce – problemy prawne i administracyjne” – konferencja (24.10.2014 r.)

Katedra Postępowania Administracyjnego i Procedur Środowiskowych oraz Katedra Prawa Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego wraz z Fundacją dla Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego serdecznie zapraszają do udziału w Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej pt. Ochrona lasów w Polsce – problemy prawne i administracyjne, która odbędzie się dnia 24 października 2014 roku w Kochcicach k. Lublińca.

Więcej informacji na stronie Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego.

„Prawo wykroczeń i prawo karne jako instrument zwalczania nielegalnego off-roadu – czy wskazane jest zaostrzenie przepisów?” – projekt dr. M. Porzyckiego i mgr O. Sharvan

Na zorganizowanej w dniu 17 maja 2013 r. konferencji pt. „Prawne aspekty bezpieczeństwa w górach – turystyka, rekreacja, sport” dr Marek Porzycki oraz mgr Olena Sharvan z Uniwersytetu Jagiellońskiego przedstawili referat pt. „Prawo wykroczeń i prawo karne jako instrument zwalczania nielegalnego off-roadu – czy wskazane jest zaostrzenie przepisów?„.

Referat ten w formie artykułu opublikowany został w pracy pod takim samym tytułem, która ukazała się w ramach Biblioteki Górskiej Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej PTTK w Krakowie (tom 22).

Za zgodzą autorów oraz wydawnictwa poniżej zamieszczam tekst artykułu oraz projekt ustawy, przygotowany przez wskazanych autorów:

„Prawo wykroczeń i prawo karne jako instrument zwalczania nielegalnego off-roadu – czy wskazane jest zaostrzenie przepisów?”

„Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks wykroczeń, ustawy – Kodeks karny oraz ustawy o ochronie przyrody”.

Ponadto poniżej zamieszczam krótką informację wprowadzającą odnoszącą się do tego projektu, otrzymaną od autorów:

Jazda w miejscach niedozwolonych pojazdami silnikowymi, w szczególności czterokołowcami (tzw. quadami) oraz motocyklami crossowymi, stała się w ostatnich latach prawdziwą plagą w polskich górach, lasach i na innych terenach atrakcyjnych turystycznie. Policja i inne służby zupełnie nie dają sobie rady ze ściganiem sprawców nielegalnego off-roadu. Ilość quadów i motocykli crossowych rośnie, narasta konflikt między ich kierowcami a turystami poszukującymi w górach ciszy i kontaktu z naturą, coraz częściej dochodzi do groźnych wypadków. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że nawet w razie złapania sprawcy stosowane wobec niego sankcje są całkowicie nieadekwatne, gdyż w praktyce sprowadzają się do mandatu nie przekraczającego 500 zł. W przypadku sprawców będących z reguły osobami zamożnymi, które zainwestowały w sprzęt do uprawiania swojego „sportu” nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, sankcje te nie pełnią żadnej funkcji prewencyjnej.

Przedstawiona w artykule prawników z Uniwersytetu Jagiellońskiego koncepcja zaostrzenia sankcji grożących za nielegalny wjazd pojazdem silnikowym do lasu lub na obszary chronione ma na celu przywrócenie ekonomicznego sensu sankcji, jak również wprowadzenie stopniowania represji karnej w zależności od wagi poszczególnych przypadków. Założeniem jest znacznie surowsze traktowanie sprawców dopuszczających się naruszenia przepisów po raz kolejny, na terenach chronionych, z użyciem pojazdu bez tablic rejestracyjnych. Propozycja obejmuje m.in. stosowanie środków karnych przepadku pojazdu, zakazu prowadzenia pojazdów takiego samego rodzaju, jakim posługiwał się sprawca, a w najbardziej poważnych przypadkach – nawet kary pozbawienia wolności. Przepadek pojazdu i zakaz prowadzenia pojazdów tego samego rodzaju będą sankcjami dotkliwymi, także ekonomicznie, ale jednocześnie nie będą nadmiernie represyjne, gdyż – ograniczając się do pojazdów wykorzystywanych przez sprawcę w celach „sportowo-rekreacyjnych” – nie pozbawią go zdolności zarobkowych. Proponowane zmiany prawa zostały przy tym starannie przeanalizowane pod kątem zgodności z Konstytucją, a także spójności z systemem prawa karnego. Do artykułu dołączono projekt ustawy wprowadzającej w życie proponowane w nim rozwiązania.

Autorzy artykułu nie łudzą się, że samo zaostrzenie sankcji rozwiąże problem nielegalnego off-roadu w Polsce. Powinno jednak przyczynić się do poważniejszego traktowania tego problemu przez Policję i inne służby, jak również ograniczyć demoralizujące sprawców poczucie bezkarności.

Grupa zorganizowana to grupa licząca „co najmniej 15 osób” (odpowiedź BgPN)

Poprzednio zamieszczony wpis dotyczył zarządzenia Dyrektora Babiogórskiego Parku Narodowego (Babiogórski Park Narodowy a tzw. obowiązek przewodnicki).

W zarządzeniu tym wskazano, że:

Turystyka zorganizowana (wycieczki zbiorowe) może odbywać się wyłącznie pod kierunkiem uprawnionych przewodników górskich posiadających licencje Babiogórskiego Parku Narodowego uprawniające do oprowadzania wycieczek po jego terenie. Ilość osób prowadzonych przez jednego przewodnika nie może przekraczać 50 osób.

Po dokonaniu wpisu zapytałem BdPN co to znaczy „turystyka zorganizowana (wycieczki zbiorowe)”. Z otrzymanej odpowiedzi wynika, że:

Jeśli chodzi o grupę zorganizowaną, jest to grupa licząca co najmniej 15 osób, która przebywa razem na wycieczce zorganizowanej przez biuro podróży, szkołę, zakład pracy itp. i traktowana jest przez usługodawcę jako jeden podmiot.

Czekam na odpowiedź, na jakiej podstawie wskazuje się tu liczbę 15, a nie np. 14 czy 16 osób. Inne pytania również się nasuwają…

Piotr Cybula

Lista przewodników tatrzańskich podnoszących swoje kwalifikacje, a ostatnie zarządzenie dyrektora TPN w sprawie tzw. obowiązku przewodnickiego

Jak wcześniej pisałem, od poprzedniego poniedziałku na terenie TPN obowiązuje zarządzenie dyrektora TPN w sprawie tzw. obowiązku przewodnickiego.

Wynika z niego, że:

Wprowadza się na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązek zapewnienia opieki przewodnika górskiego tatrzańskiego podczas wszystkich zorganizowanych wycieczek pieszych, w których uczestniczy młodzież ucząca się w szkołach podstawowych, gimnazjach oraz ponadgimnazjalnych (szkoły zawodowe, licea i technika).

Na stronie internetowej TPN zamieszczona została „lista przewodników tatrzańskich podnoszących swoje kwalifikacje poprzez uczestnictwo w szkoleniach przyrodniczych organizowanych przez Tatrzański Park Narodowy„.

Z tej listy płynie wniosek, że dyrektor TPN jest przedstawicielem grupy zawodowej, która staje się beneficjentem wspomnianego zarządzenia (jeżeli tożsamość nazwisk nie jest przypadkowa).

Z jednej strony można powiedzieć, że nikt tak jak przewodnicy turystyczni i osoby związane z TPN nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie potrzeby turystów występują w zakresie opieki przewodnickiej.

Z drugiej jednak strony trudno nie zauważyć w tym zakresie pewnego konfliktu interesów.

Piotr Cybula